Czym leczyć?

k5~Iwona napisał:
28-03-2008 23:40
Od trzech miesięcy ,leczę u dziecka pięcioletniego, grzybicę skóry owłosionej, spowodowanej Microsporum canis Lamisilem, bez żadnych widocznych rezultatów. Czy zastosować gryzeofulwinę??
k5~eliza napisał:
29-03-2008 16:56
mam podobny problem moja córcia ma zmiany grzybicze na głowie leczę ją od miesiąca lekarze rozkładają ręce i każą czekac przepisując coraz nowsze i droższe specyfiki mam już dośc proszę o pomoc może ktoś zna skuteczny sposób na pozbycie się tej uporczywej dolegliwości proszę......
k5~Aśka napisał:
30-03-2008 14:53
Co działo się ze skórą u Waszych dzieci? Jak wyglądała? Czy wypadały też włosy? Mojej córce bardzo wypadają włosy i nie wiem co z tym zrobić. Badania ogólne dobre, preparaty witaminowe nic nie dają, dlatego się dopytuję bo może to skóra jest chora. Bardzo proszę o odpowiedź bo nie wiem co z tym robić. Córka ma bardzo suchą skórę głowy i jak zmieniłam szampon to dzisiaj zobaczyłam że ma łupież czy jakieś strupki. Bardzo proszę o odpowiedź.
k5~Iwona napisał:
30-03-2008 15:31
Grzybica u mojego dziecka (a właściwie u dwójki moich dzieci, u córki (3 latka) takie same zmiany zauważyłam 3 tyg. temu), to jest okrągły "placek" na czubku głowy o średnicy 3 cm, na którym włosy są jakby ułamane na długość2-3 mm. Jak już napisałam leczę syna od 3 miesięcy i ze smutkiem muszę stwierdzić ,że nie ma specjalistów od tej choroby. Zasięgałam rady u lekarzy w Niemczech, Francji i Stanach Zjednoczonych, wszędzie leczą gryzeofulwiną (podobno leczenioe trwa"tylko" 2 miesiące), tylko w Polsce leczą Lamisilem i słyszałam o kilku przypadkach gdzie leczenie trwało... 6-7 miesięcy. Właściwie jestem zdecydowana podawać im gryzeofulwinę (już mam sprowadzoną), z tym,że ma ona sporo skutków ubocznych, jest to po prostu trucizna. Ale niestety muszę zaryzykować, bo mam jeszcze trzecie maleńkie dziecko, 9 miesięczne i strasznie się o nie boję, żeby się nie zaraziło. Oczywiście dzieci są obserwowane i pod kontrolą lekarza, badanie krwi co trzy tygodnie- ALAT,ASPAT I BILIRUBINA CAŁ.
k5~Iwona napisał:
30-03-2008 15:35
Do Aśki, czy byłaś z tym u dermatologa? Może warto by było zrobić badanie mikologiczne tych strupków? Moja mała (9 miesięcy )też ma strupki, ale to pewnie ciemieniucha jeszcze, ale jej włosy nie wypadają.
k5~Iwona napisał:
30-03-2008 15:45
I jeszcze jedno - w Polsce gryzeofulwina jest niedopuszczona do leczenia, właśnie ze względu na skutki uboczne. U moich dzieci nic się na razie nie dzieje (lekarka, która leczyła już grzybicę skóry owłosionej gryzeofulwiną właśnie , twierdzi,że paradoksalnie dzieci doskonale znoszą to lekarstwo i leczenie jest krótsze), ale biorą to dopiero 1 tydzień. U syna w lampie UV, grzyby zaczynają mniej świecić, więc się łudzę,że "nadciąga" jakaś istotna poprawa, u córki też minimalnie miejscami słabsze świecenie. Czekam jeszcze 2 tygodnie.
k5~Aśka napisał:
30-03-2008 15:53
Robiłam córce badania z włosów i wyszły duże braki w mikro i makroelementach. Jak pokazałam je lekarzowi to usłyszałam,że takie badania w włosa wszystkim wyszłyby równie złe. Dla sprawdzenia kazała mi sprawdzić niektóre z pierwiastków z krwi. Zrobiłam żelazo, magnez ... nie sposób zrobić tak dużo różnych pierwiastków z krwi jak z włosa.I te wyniki z krwi były dobre. Wszystko w normie albo nawet górne granice. Więc potwierdziła się wersja pani doktor. Dostałyśmy skrzyp polny i pokrzywę w tabletkach i było trochę lepiej ale niestety zaczęło się od nowa.A ponieważ trwa to już długo to włosów jest niestety coraz mniej.
k5~Iwona napisał:
30-03-2008 16:05
Czy córka przeżywa lub przeżywała jakieś stresowe sytuacje? Np. rozstanie z Tobą, na kilka nawet dni? Tak dzieci reagują czasami na stres (znam przypadek, że zupełnie zdrowa dziewczynka straciła prawie wszystkie włosy, badania, robione pod każdym kątem, wychodziły idealnie!. Jeżeli chodzi o badanie mikologiczne, to mój syn miał robione ze zmienionej chorobowo skóry, a nie z samego włosa. Czekałam 2 tygodnie, czy coś tam wyrośnie i wyrosło -Microsporum:(
k5~Aśka napisał:
30-03-2008 16:19
Córka jest ciężkim przypadkiem alergika. Jako małe dziecko miała atopowe zapalenie skóry, alergię pokarmową ma cały czas a od 2 lat zaczęła się wziewna. Powodów do stresu miała i ma zawsze mnóstwo. Wiecznie lekarze i leki. Ciągłe zakazy i nakazy. Ale włosy były ok. A od długiego już czasu jest źle.
k5~Iwona napisał:
30-03-2008 16:43
Niestety, nie potrafię Ci pomóc.Życzę Ci wytrwałości w walce z choróbskami, mam nadzieję,że trafisz do dobrego lekarza. Może coś z medycyny niekonwencjonalnej (homeopatia itp.?. Wyobrażam sobie co czujesz, chcesz pomóc dziecku i nie wiesz jak:( Ta bezradność jest najgorsza, ja staram się mówić o moich problemach jak największej liczbie osób, może ktoś pomoże, może spotkał się z takim samym przypadkiem, ma znajomości, może polecić dobrych lekarzy itp. itd...
Jeszcze raz powodzenia!
k5~Iwona napisał:
06-04-2008 13:15
2 tygodnie gryzeofulwiny i grzyb ZNIKA W OCZACH!!!!!! Wyniki leczenia są widoczne u obojga dzieci!! Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Dlaczego w Polsce wszędzie jest pod górkę??
k5~Ewa napisał:
08-04-2008 13:58
Ja także mam wielki problem z moją córeczką. Ma dopiero 11 miesięcy, a podobno wszystkie środki doustne są dla dzieci powyżej 2 lat. Od pół roku walczymy z grzybicą skóry. Zaatakował Microsporum canis. Początkowo było kilka plamek na ciele (twarz, ręce, nogi). Potem zaatakowało też główkę. Cały czas golimy skórę głowy do zera. Smarujemy glównie maścią Batrafen. Był też Polseptol, Pigmentum Castelani. Niestety nic nie pomoga. Plamy z ciała coprawda zeszły, ale na główce ciągle jest grzyb. Wydaje się, że jest lepiej, bo plamy zniknęły. Skóra na głowie jest tylko delikatnie zaczerwieniona. Włoski zaczęły odrastać, ale znów musimy je zgolić. Sama już nie wiem, może jednak istnieje jakiś środek doustny dla niemowląt...Zapytam lekarza o gryzefulwinę.
k5~Iwona napisał:
08-04-2008 17:04
Z tego co się orientuję,to grzybicy skóry głowy nie można wyleczyć tylko maściami, a gryzeofulwinę lekarz prawdopodobnie odradzi przy tak małym dziecku, to trucizna, ale moje dzieci czuja się bardzo dobrze i najważniejsze, że są widoczne efekty!! Napisz co lekarz Ci doradził, może pozwoli na jakieś małe dawki odpowiednie do wagi ciała. Trzymaj się!
k5~Ewa napisał:
15-04-2008 14:16
Dostaliśmy od naszego lekarza skierowanie do kliniki na konsultację. Być może tam podejmą decyzję o leczeniu środkami doustnymi lub zalecą inne środki zewnętrzne. Już raz tam byliśmy i powiedzieli, że poza lekami, które stosujemy nic innego nie ma. Było to jakiś czas temu. Teraz Mała ma prawie roczek i może już będzie bezpieczne zastosowanie czegoś doustnego. Pytałam o gryzeofulwinę, ale raczej odpada ze względu na wiek córki. Zobaczę co powiedzą w klinice. Mam jeszcze pytanie jak i skąd sprowadzałaś ten lek? Pozdrawiam
k5~Iwona napisał:
15-04-2008 22:43
Lek zamówiłam w aptece internetowej w USA, zamówiłam 300 szt. więc z pewnością zostaną mi tabletki, jak będziesz w potrzebie to mogę się podzielić. Jesteś z okolic Warszawy? Mogłabym polecić Ci dobrego dermatologa (ma doświadczenie w leczeniu grzybic skóry owłosionej).
k5~Iwona napisał:
16-04-2008 19:27
Znalazłam ciekawy art. o leczeniu grzybicy owłosionej min. u małego dziecka:

Grzybica owłosionej skóry głowy (Tinea capitis)
Grzybica owłosionej skóry głowy jest najczęstszą dermatofitozą wieku dziecięcego. Występuje u dzieci przed okresem dojrzewania, najczęściej między 2. a 10. rokiem życia. Do dermatofitów najczęściej powodujących grzybicę owłosionej skóry głowy należą: Microsporum canis, Microsporum audouinii, Trichophyton tonsurans, Trichophyton violaceum, Trichophyton verrucosum [22]. W zależności od czynnika etiologicznego grzybicę owłosionej skóry głowy dzieli się na grzybicę drobnozarodnikową (Tinea capitis microsporica) wywołaną przez grzyby z rodzaju Microsporum oraz grzybicę strzygącą owłosionej skóry głowy (Tinea capitis trichophytica) wywołaną przez grzyby z rodzaju Trichophyton. W wypadku grzybicy strzygącej wyróżnia się postać powierzchowną – wywołaną przez grzyby antropofilne, i głęboką – wywołaną przez grzyby zoofilne (tab. 5.). Na podstawie licznych doniesień naukowych należy przyjąć, że lekiem pierwszego rzutu w leczeniu grzybicy owłosionej skóry głowy u dzieci pozostaje gryzeofulwina. Bennett i wsp. przeanalizowali dane w literaturze dotyczące skuteczności, bezpieczeństwa, kosztów i czasu trwania terapii gryzeofulwiną, itrakonazolem, terbinafiną, flukonazolem i ketokonazolem. Przeprowadzone przez nich porównanie upoważnia do twierdzenia, że gryzeofulwina powinna pozostać lekiem z wyboru w leczeniu grzybicy owłosionej skóry głowy [20]. Obiecująco przedstawiają się badania nad stosowaniem itrakonazolu i terbinafiny. W badaniu opisanym przez Lopez-Gomez uzyskano identyczny odsetek wyleczeń (88%) grzybicy skóry głowy owłosionej u dzieci leczonych przez 6 tyg. itrakonazolem w dawce 100 mg/dobę lub gryzeofulwiną w dawce 500 mg/dobę [23]. Natomiast Fuller i wsp. wykazali porównywalną skuteczność leczenia grzybicy owłosionej skóry głowy terbinafiną stosowaną przez 4 tyg. oraz gryzeofulwiną stosowaną przez 8 tyg. [24]. Opisano nawet przypadek 8-miesięcznego dziecka z licznymi ogniskami grzybicy drobnozarodnikowej głowy owłosionej, u którego całkowite wyleczenie uzyskano po zastosowaniu 2 pulsów itrakonazolu w dawce 6,5 mg/kg/dobę [25]. Korzystne wyniki uzyskano także w przypadku stosowania flukonazolu. Gupta i wsp. wykazali dużą skuteczność leczenia grzybicy owłosionej skóry głowy flukonazolem w dawce 8 mg/kg. Badaniu poddano grupę 60 dzieci w wieku ok. 5 lat, u których badanie mikologiczne potwierdziło zakażenie włosów grzybami z gatunku Trichophyton violaceum, Trichophyton tonsurans lub Microsporum canis. Lek stosowany był doustnie raz w tygodniu przez 8–16 tyg. [26]. Obecnie, wg konsensusu Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego dotyczącego leczenia grzybic powierzchownych, prócz gryzeofulwiny do leczenia grzybicy owłosionej skóry głowy poleca się terbinafinę, itrakonazol (po 16. roku życia, gdyż nie jest zarejestrowany w Polsce do leczenia dzieci) oraz flukonazol (tab. 6.) [1]. Według licznych autorów pomocna w leczeniu grzybiczych zakażeń włosów pozostaje depilacja ognisk chorobowych. Z uwagi na znaczny stres towarzyszący temu zabiegowi, u dzieci najkorzystniejsze wydaje się strzyżenie włosów na początku terapii oraz depilacja w przypadkach niepowodzenia terapeutycznego. Leki stosowane miejscowo w przypadkach grzybicy owłosionej głowy mają jedynie charakter leczenia wspomagającego, które obejmuje leki przeciwgrzybicze lub odkażające w postaci kremów lub płynów stosowanych miejscowo przez 6–8 tyg. oraz szamponów przeciwgrzybiczych stosowanych 2 razy w tyg., także przez 6–8 tyg. Warunkiem powodzenia terapii jest właściwe postępowanie higieniczne i zapobieganie reinfekcjom. W tym celu kilkakrotnie należy myć w ciepłej wodzie z mydłem grzebienie i szczotki do włosów, przeprowadzić eliminację lub dezynfekcję potencjalnie zakażonej pościeli i czapek, a także dokładne badanie osób i ew. zwierząt z otoczenia chorego [1].
k5~Kasia napisał:
17-04-2008 10:51
Mam ten sam problem lecze syna Lamisilem już 3 miesiące żadnej poprawy ,wciąz ma nowe ogniska,wczoraj lekarz mi powiedziała że to się może ciągnąć i rok .Jestem załamana.
k5~Ewa napisał:
17-04-2008 12:07
Iwona, bardzo dziękuję za odpowiedź. Niestety nie jestem z okolic z Warszawy, mam do stolicy jakieś 400 km. Artukuł, który wkleiłaś już czytałam, ale za niego też dziękuję. Byliśmy wczoraj w klinice na oddziale dermatologii. Okazuje się, że wyniki badań jakie posiadam (wykonane w ogólnym laboratorium w małym mieście)mogą być wątpliwej wiarygodności. W klinice znajduje się specjalne laboratorium mykologiczne, do którego nas skierowano. Lampy Wooda nie wykazały fluorescencji na główce Małej. Grzyb powinien świecić na zielono tymczasem nie było śladu tego koloru. Poza tym pani pobrała kilka włosów i obejrzała je pod mikroskopem. To badanie też nie wykazało obecności grzyba. Czekamy jeszcze na wynik posiewu. Pani doktor powiedziała, że nie ma mowy o leczeniu doustnym, a środkami zewnętrznymi jak najbardziej można wyleczyć grzybicę. Trwa to długo, ale systematyczne smarowanie i golenie skóry głowy musi przynieść pożądany efekt. Jeśli więc okaże się, że na posiewnie wyrósł jednak grzyb, będziemy po prostu dalej smarować Batrafenem. Oczywiście teraz też nie przerywany kuracji. Jest nadzieja.
k5~Ewa napisał:
17-04-2008 12:48
Kasia, wczoraj też dowiedziałam się, że podawanie środków doustnych wcale nie musi oznaczać szybkiego wyleczenia niestety...Leczenie Lamisilem też może trwać pół roku albo i dłużej. Cierpliwości, tego chyba najbardziej nam teraz potrzeba.
k5~Iwona napisał:
17-04-2008 12:52
Ewa! Cieszę się bardzo,że jest nadzieja,może to nie microsporum i w ogóle nie grzyb. Jednakże informację o tym,że takiej grzybicy nie można wyleczyć tylko zewnętrznie słyszałam od 3 dermatologów (w sumie byłam u 4 różnych lekarzy). Ja leczę gryzeofulwiną i widzę efekty, u syna grzyb już nie świeci (po 2 tygodniach), a u córki coraz słabiej (brała tylko pół tab. 250 g). Wczoraj byłam u dermo, zalecone mają brać leki jeszcze przez 5 tygodni (leczenie trwa w sumie 8 tygodni)+zwiększenie dawki dla córki do 250, syna 375-lekarz kontaktowała się z dermo w Niemczech, z którymi utrzymuje kontakty. Rozumiem,że u małych dzieci nie jest wskazana gryzeofulwina, ale dlaczego jest niedopuszczona w Polsce do leczenia??? Skoro cały świat tym właśnie leczy i to skutecznie!!! Konsultowałam się w Niemczech, Francji i USA i wszędzie zalecają gryzeo. Nie wiem co lepsze truć dziecko "łagodniejszym" Lamisilem przez minimum 6 miesiecy, stresować się,żeby nie zaraziło przy okazji innych dzieci(chociaż niby człowiek od człowieka się nie może zarazić-info od bardzo doświadczonej mykolog), czy silniejszą gryzeofulwiną przez 2 miesiące??? To nie jest normalne! Nie chcę wpadać w paranoję i wyszukiwać tu jakąś spiskową teorię dziejów, ale moim zdaniem to kasa dużych koncernów zadecydowała,że gryzeo jest niedopuszczona (jest tańsza, leczy szybciej, a Lamisil min. 6 miesięcy i na tak długo maja pewnego klienta!!!)
Jestem cholernie zła, że od razu nie dotarłam do gryzeofulwiny, bo pewnie dziecko byłoby już zupełnie zdrowe i bym zapomniała o temacie.

NA KONIEC DLA ZAINTERESOWANYCH :
www.goldpharma.com lub www.medstore.biz
apteki internetowe gdzie bez problemów można zamówić gryzeofulwinę . Dostępna pod nazwami Likuden lub Fulcin. Receptę wystawiają lekarze online po zaakceptowaniu opisu choroby. Na pierwszy adres (apteka szwajcarska) trafiłam później jak już zamówiłam w Ameryce. W Goldpharm można zamawiać po polsku.
Powodzenia w leczeniu, ja czuję,że jestem już prawie na mecie!!
k5~Ewa napisał:
17-04-2008 13:27
Acha, ten lek, Itrakonazol, o którym piszą w tym artukule (leczenie 8 miesięcznego dziecka) nie jest przeznaczony w Pl dla dzieci...Fragment o leczeniu Itrakonazolem pochodzi z greckiej książki, może więc u nich jest dozwolony u dzieci. Iwona, może orientujesz się czy gryzeofulwina jest w Stanach zarejstrowana jako lek dla dzieci? Trochę mnie to nurtuje. Jak to jest, że w różnych krajach te same leki są przeznaczone dla różnych grup wiekowych...
k5~Ewa napisał:
17-04-2008 13:35
Otóż to, ja też się ciągle zastanawiam nad tym dlaczego w Pl nie ma gryzeofulwiny? Może w innym kraju jest możliwa do zastosowania nawet u niemowląt. Nie chciałabym truć mojego dziecka, ale może jednak ten lek jest bezpieczny. Może coś w tym jest o czym piszesz, koncerny...Dobrze, że Tobie udało się dotrzeć do tego leku i super, że są widoczne efekty po tak krótkiej kuracji. Z wielką niecierpliwośćią czekam na wynik posiewu. Może się okazać, że grzyba nie ma. Jednak jeśli jest, będę dalej drążyła temat gryzeo aby do końca Małą wyleczyć z tego paskudztwa. W Pl wszyscy kręcą głową, że od dwóch lat, że za małe dziecko..Już sama nie wiem co mam o tym myśleć.
k5~Iwona napisał:
17-04-2008 14:30
Ewa, czy uważasz, że Nasze dzieci są inne niż te z krajów, gdzie gryzeofulwina jest dopuszczona?
Jeszcze kilka lat temu i w Polsce leczono dzieci tylko gryzeo i to skutecznie. Syn mojej siostry podczas pobytu u nas też się zaraził, ona podaje gryzeo od 2 tygodni i też świecenie zanika. Dermo u której ona leczy dziecko, mówiła, że tym leczyła dzieci, ale nie wiem od jakiego wieku, mówiła też, że nie miała żadnych złych doświadczeń przy gryzeo i żadnych skutków ubocznych.Nie wiem o co chodzi, ale ja opisuję to co doświadczam, gryzeo działa i koniec. Moja znajoma jest lekarzem rodzinnym we Francji i konsultowała się z tamtejszym dermo i tam leczą gryzeo + smarowanie betrafenem. Jeżeli chcesz dopytam od jakiego wieku u nich to zalecają.
Gryzeofulwina na pewno jest szkodliwa, bo jest trucizną, ale każda trucizna podawana w odpowiednich dawkach jest lekarstwem.
k5~Kasia napisał:
17-04-2008 16:13
Dziewczyny gdzie wasze dzieci to złapały? Iwona ja jestem z W-wy maże masz namiary na dobrego lekarza.A jeśli chodzi o to lekarstwo to podobno w stanach dla małych dzieci jest w kroplach.
k5~Iwona napisał:
17-04-2008 16:34
Kasia podaj mi adres internetowy, to prześlę Ci namiary, bo tak na forum, to może nie wypada. Moje dzieciaki złapały grzybka od kotka. Tatuś chciał dzieciom zrobić niespodziankę i przygarnął przybłędę z ulicy, była zima, szkoda się chłopu kotka zrobiło i został z nami. Po tygodniu okazało się, że kot jest chory, odizolowałam go od nas, ale po 3 tygodniach zauważyłam grzybicę na głowie syna, zdążył się zarazić. I tak się bujamy od stycznia już.
k5~Kasia napisał:
17-04-2008 17:52
To tak jak ja kupiłam kota w styczniu z hodowli .Kot nie ma żadnych obiawów,a syn zachorował już sama nie wiem co mam zrobić.Adresu inter. nie posiadam bo jestem tu gościnnie,ale wydaje mi się że jak tu podasz namiary to może wwyjść na dobre całemu społeczeństwu.Co zrobiliście z kotem ? Jak leczenie przebiega u was szystko dorze bo zaraziłaś mnie optymizmem czekam na to lekarstwo i modle się , żeby listonosze nie strajkowali. Iwona czy może słyszałaś o olejku herbacianym do smarowania?
k5~Iwona napisał:
17-04-2008 18:28
Masz rację, dobre trzeba chwalić- my leczymy się u dr.Łukomskiej, Spółka Lekarska , ul.Grzybowska 16/22, tel 022 620 80 35, przyjmuje w środy, po południu.
Kotek jest zupełnie zdrowy wyleczyłam go orungalem i jest z nami. Co do leczenia to już opisałam wszystko wyżej. Syna leczyłam 3 miesiące Lamisilem, bez żadnego rezultatu, a po podaniu gryzeofulwiny, widoczne zmiany zaobserwowałam po 1,5 tygodnia, a po dwóch tygodniach zupełnie przestało świecić, teraz po trzech odrastają włosy, prawie już nie widać gdzie był grzyb.
Już zamówiłaś tabletki?? Do mnie ze Stanów szły prawie 3 tygodnie, co doprowadzało mnie do szału.
Jeżeli chodzi o olejek herbaciany to bałam się go stosować u dziecka, świadomość,że coś tak obrzydliwego rośnie w moim dziecku nie pozwalała mi zdać się tylko na tak niepewne środki (za słabe na takiego grzyba),chciałam działać szybko i skutecznie. Słyszałam jeszcze o Paraprotex, ale to podam po zakończeniu leczenia gryzeofulwiną, tak dla pewności.
k5~Kasia napisał:
17-04-2008 19:58
Moja siostra tam mieszka dziś idzie do dermatologa dowiedzieć się o skuteczność i szkodliwośc leczenia tym specyfikiem i po recepte.Jestem wściekła bo lekarz mi powiedziała że leczenie trwa 3-6 mieś zależy od higieny więc pomyślałam sobie ,że jak się wezmę to w 4- mieś max sobie poradzę.Byłam wczoraj u innego lekarza a ona mi mówi ,ze to może trwać i 12- mieś szlag mnie trafił.Powiedziała mi o gryzo żebym sobie sprowadziła bo jest przełomowe w leczeniu i szybko widać efekty,więc jestem głupia że dopiero teraz siostrę poprosiłam o pomoc . Wczoraj wyłam cały dzień lekarze mnie tak wkurzają tylko kasa dla nich się liczy ,więcej jak postępować z chorobą dowiedziałam się od weterynarza.Niewiem co mam zrobić z kotem już mam na tym punkcie fobię teraz wbiłam sobie do głowy że jak oddam kota to moje problemy znikną. Napisz mi czy kota odizolowałaś jak leczyłaś i co ci powiedział wet.
k5~Iwona napisał:
17-04-2008 21:27
Jeżeli chcesz kupić gryzeo przez apteke internetową to nie potrzebna Ci recepta, bo płacisz tam za wystawienie recepty, musisz tylko opisać objawy. Usunięcie kota nie przyczyni się do zniknięci problemu, naszego (w sumie mamy 3 koty)leczyłam zewnętrznie fungidermem i 3x tygodniowo po pół orungalu,przez trzy tygodnie, jest zdrowy, kontaktuje się normalnie z dzieciakami, na razie nic sie nie dzieje. Podobno koty grzybicę po prostu mają na sobie, i to czy się człowiek zarazi zależy od odporności. Po doswiadczeniach stwierdzam, że lepiej w ogóle nie mieć zwierząt, przynajmniej nie przy malutkich dzieciach.
Pierwszy dermo mówił mi,że to się leczy 6 tygodni, potem dopiero dowiedziałam się, że minimum pół roku (przy lamisilu), też byłam załamana i zdesperowana i nie żałuję swojej decyzji podjęcia leczenia gryzeo, chociaż nie byłam pewna czy jest słuszna,teraz widzę efekty, więc chyba to była dobra decyzja. A na lekarzy też jestem wściekła, zamiast się douczać to stajki im w głowie, a pacjentom niewiele mają do zaoferowania, dobry lekarz zarabia dobrze i tyle. Jak trzecia lekarka wyciągnęła książkę, żeby sprawdzić czym się leczy grzybice skóry owłosionej i potem powiedziała, że nie trzeba golić miejsc zarażonych to zwątpiłam. Lepiej się leczyć u weterynarza:)
k5~Kasia napisał:
17-04-2008 22:15
Moją siostrę wciągnełam w temat i w stanach nie ma potrzeby golić głowy stosuje się szampony o większym stężeniu ketonazolu, dzieci mogą się z innymi dziećmi kontaktować bo to nie jest zarażliwe.Kompletnie co innego niż w polsce moje dziecko już 2 mieś nie chodzi do przedszkola głupieje w domu ja za przedszkole płacę i znowu szlag mnie trafia. Kot mój jest piękny ,cudowny marzyłam o kocie mój mąż był przeciwny w końcu dał się namówić i wpadł jak śliwka w kompot ZAKOCHAŁ się.Kot aportuje ,dzieciaki mogą z nią robić wszystko jest bardzo mądra jak na 4 mieś kocurka ,ale podiełam już decyzję dzieci są dla mnie najważniejsze.Podobno jak się kota wyleczy to i tak to może po jakimś czasie wrócić a ja tego ponownie nie przeżyję ta choroba mnie wykończyła strasznie się załamałam.Kocurkę szczepiłam już 2 razy ,leczyłam ją ketonazolem ąle po tygodniu strasznie wymiotowała ,przez dwa dni nic nie jadła odstawiłam to nie wiem co mam robić.Kot nie ma żadnych obiawów ,żadnych znamion ,lampa ooda nic nie wykryła .
k5~Kasia napisał:
17-04-2008 22:45
Iwona moja siostra dowiedziała się że w stanach gryzeo jest skutecznym i bezpiecznym lekarstwem więc się nie martw .Za godzinę ma wizytę u dermatologa czekam na telefon i co się dowiem to przekaże
k5~Iwona napisał:
18-04-2008 13:02
Hej, ja myję dzieciaki w Nizoralu i emulsji przeciwgrzybiczej Lubex (jest bardzo łagodny dla skóry). Kota się nie pozbędę, raz na miesiąc wszystkie koty pryskam Fungidermem. Przecież wiele rodzin ma koty przy małych dzieciach i nic się złego nie dzieje i mam nadzieję, że najgorsze już za nami i się nie powtórzy.
Moje dzieciaki też nie chodza do przedszkola (masakra!!!), ograniczyliśmy kontakty ze znajomymi, którzy mają dzieci do zera!!! A wcześniej wszystkich, z którymi mieliśmy kontakt powiadomiłam o sytuacji i prosiłam, żeby posprawdzały swoje pociechy czy sie nie zaraziły. Czuje się jak rodzina trędowatych. A najgorsze jest to, że grzybica kojarzy sie z brudem, a u nas jest tak czysto, że aż może za bardzo. Czytałam gdzieś , że jak nie ma bakterii to pojawia się grzyb i tak się zastanawiam, czy jakbym nie myła codziennie dzieciaków, to skóra głowy byłaby naturalnie chroniona przed grzybem?? Szkoda,że w Polsce wiedza na ten temat jest tak mała wśród lekarzy!!
Kasia, napisz koniecznie czego dowiedziała się Twoja siostra (nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale ona mieszka w Stanach, tak?)Pozdrawiam
k5~Kasia napisał:
18-04-2008 13:51
Moja siostra mieszka w stanach..A ja mam znowu pod górę ,lekarz z którym była umówiona nie pojawił się wczoraj w pracy.PECH! Dziś się dowiedziałam że twoje podejżenia w sprawie koncernu farmaceutycznego są baaaaaaardzo prawdopodobne .Lekarstwo którym leczysz dzieciaki jest bezpieczne i bardzo skuteczne .A z kotami to słyszałam że jak się je wyleczy to bardzo trudno pózniej jest zdezynfekować całe mieszkanie i grzybki które się schowały w koncie mogą powrócić na kicię.Ja porzyczyłam lampę krórą sie odkarza sale operacyjne ,wszystko dezynfekuje ,a moje życie ogranicza się do jeżdzenia na szmacie i prasowania.
k5~Ewa napisał:
18-04-2008 14:10
My mieliśmy młodego kota długowłosego przez tydzień. Niestety nie byliśmy w stanie go upilnować na tyle aby nie wskakiwał do wózka Małej, aby nie bawił się Jej zabawkami. Jakoś nie mogłam patrzeć na to jak kotek najpierw załatwia się w kuweceie, a potem bawi się zabawkami Małej. Zdecydowaliśmy, że to jednak nie czas na kotka i wydaliśmy go w dobre ręce. Po jakimś czasie moja mama dostała plamy, potem Mała, potem mąż i ja. Kot był na kontroli-jest zdrowy. Nie jesteśmy więc do końca pewni czy to akurat od tego kota, ale z innymi nie mielismy kontaktu.
k5~Ewa napisał:
18-04-2008 14:13
Iwona, jeśli ie będzie to dla Ciebie problemem to oczywiście proszę abyś zapytała się od jakiego wieku jest tam gryzeo dopuszczalna. Będę bardzo wdzięczna.
k5~Kasia napisał:
18-04-2008 14:44
Właśnie dzwoniła moja siostra jednak się spotkała z lekarzem ,ale u nas był srodek nocy więc nie chciała dzwonić . Sprawa wygląda tak;W Ameryce Lamisilem leczy się tylko grzybice paznokci na to jest skuteczny-trzba robić próby wątrobowe bo ją po prostu roz...sza, gryzo-jest lekiem bezpiecznym nie uszkadza wątroby w żadnym wypadku jedynie trzeba robić badania morfologi bo rozwala odporność i wtedy podajemy lekarstwa które ją podwyższają .Iwona przy tym leku dzieciaki nie mogą przebywać na słońcu i jest wskazana odzież ochronna tj z protektorami ,może wystąpić uczulenie od słońca,-,specjalny szampon Ketokonazol raz na tydzień a codziennie w szamponie pokrzywowym i jeszcze specjalny olejek do smarowania .Ewa podobno to lekarstwo występuje też w płynie dla małych dzieci ,ale nie jestem pewna .
k5~Iwona napisał:
18-04-2008 15:14
Ewa, zapytam jak to wygląda we Francji. Wiem,że trzeba uważać na słońce, dlatego szczęście w nieszczęściu, że nie latem chorują.
Dodatkowo gryzeo podaje się z tłustym pokarmem i w czasie jedzenia, popijając mlekiem (lepiej przyswajalna w tłuszczach).
Ja dezynfekuję dom ALDEWIREM kupiłam w necie, wszystko wyprane(łącznie z kocami) w 60*C. Pokrowce z foteli i kanapy wywaliłam. Czytałam,że aby się pozbyc grzyba najlepiej ... spalić dom!Grzyb jest wszędzie jak bakterie,roztocza itp, nie do opanowania.
k5~Kasia napisał:
18-04-2008 15:31
Są też specjalne race dymne.Odpala się je w domu a dym wchodzi w każdy kąt ,wylatuje szczelinami w oknach ,drzwiami odkaża wszystko nie można w tym czasie przebywać w chacie ok.3-godz. Jest tylko jeden problem nie używać w blokach bo wizyta straży i innych pewna.
k5~Iwona napisał:
18-04-2008 15:34
Kasia, daj namiary na te race dymne (gdzie można to kupić),mieszkam w domku, więc mogę taką dezynfekcję przeprowadzić.
k5~Kasia napisał:
18-04-2008 16:15
Ul:Rudnickiego 10 tel:866-68-60 ,866-68-61 ,866-6862 Leki weterynaryjne.Ja byłam w tym sklepie ale na ul Kochanowskiego tam rozmawiałam z właścicielem sklepu i on mi o tym powiedział ,że jak bym się zdecydowała to może to dla mnie zamówić.
k5~Kasia napisał:
18-04-2008 22:07
Iwona czy się czegoś dowiedziałaś ?
k5~Iwona napisał:
18-04-2008 23:25
Nie jeszcze niczego nie wiem,dam znać.
k5~Iwona napisał:
21-04-2008 13:30
TABLE

Drug Dose Duration Safety

Griseofulvin 20mg/kg 8 weeks Very good




Drug Form Cost for 20 kg Child(*)

Griseofulvin Liquid: 125mg/5ml Liquid: $233
(microsize) Tablet: 250, 500 mg Tablet (generic): $54


(*) Based on average wholesale price, January 2001.
Griseofulvin's safety and long history of use in children are its best assets. Recommended dosages and treatment duration have been increased because of fears of developing resistance.[8] Tablets are approximately one third the cost of the liquid preparations.
k5~Iwona napisał:
21-04-2008 13:39
Terbinafine is an allyamine antifungal drug that has a very good safety profile. Unfortunately, there is no liquid formulation of terbinafine, but tablets may be hidden in food.[12] Although terbinafine is efficacious against Trichophyton tonsurans and Trichophyton violaceum, it does not work as well against Microsporum canis, which accounts for approximately 3% of the infections
k5~Iwona napisał:
21-04-2008 13:46
Czyli na Microsporum canis tylko Gryzeofulwina!! Według naszych lekarzy bardzo szkodliwa, w opracowaniach amerykańskich, bardzo bezpieczna. I o co chodzi????
k5~Ewa napisał:
21-04-2008 14:49
Iwona, dziękuję bardzo za te informacje. O co chodzi? Dobre pytanie...
k5~Kasia napisał:
21-04-2008 23:25
Proszę o przetłumaczenie:-(
k5~Iwona napisał:
22-04-2008 17:15
W skrócie: terbinafina zawarta w min. Lamisilu nie działa za bardzo na Microsporum canis lepsze ma działanie w stosunku do Trichophyton grzyba, który akutat nas nie dotyczy. Gryzeofulwina stopień bezpieczeństwa ma bardzo dobry (very good), jest dostępna w tabletkach i płynie. Dodatkowo jeszcze w jakimś opracowaniu wyczytałam, że gryzeo właściwie nie wykazuje żadnych skutków ubocznych u dzieci, częściej u dorosłych, no i niestety badane pod tym kątem były tylko dzieci od 2 lat i więcej. Podobno młodsze dzieci leczy się lekarstwami szpitalnie (Gdańsk).
U syna właściewie już nie ma śladu po grzybicy (kilka milimetrowych łysych plamek, które niedługo też zarosną), u córki po zwiększeniu dawki do całej tabletki 250 mg. świeci tylko nieznaczny obszar (1/4 tego co wcześniej). Pozdrawiam
k5~Kasia napisał:
22-04-2008 18:42
Iwona napisz mi jak wagowo wyglądają twoje dzieci i dawki jakie im dajesz i czemu zwiększasz dawkę .Ja cały czas czekam na lekarswo i odliczam dni w tym tygodniu muszę dostać , Co masz napisane na opakowaniu na moich jest nazwa- GRIS -PEG 250mg .A i skąd się dowiedziałaś o tym leku .
k5~Iwona napisał:
22-04-2008 21:57
Syn waży 18 kg i dostaje 375 mg, córka 14 kg - 250 mg. Lekarz mi zwiększyła, bo się konsultowała z ludźmi za granicą, którzy tym leczą stale i przepisuję takie właśnie dawki-około 20mg na 1 kg masy ciała. Dowiedziałam się od dr u której mieliśmy badanie mykologiczne, zasugerowała nam takie rozwiązanie. Na opakowaniu mam napisane Griseo 250. A take nazwę jak podajesz spotkałam już gdzieś w opracowaniach, więc pewnie będą dobre.
k5~Kasia napisał:
23-04-2008 21:57
Iwona czy jesteś pewna tych przeliczników bo ja konsultowałam to z naszą lekarz i jak ona leczyła na oddziale gryzo jak była dopuszczona w polsce do obrotu to przelicznik jest 14 mg na kilo , ale w USA przelicznik bezpieczny to 3,3 mg na funt.Ta dawka którą stosujesz jest za duża (chyba) .Czy lekarz dała ci skierowanie na morfo. kontroluj krwinki białe .
k5~Iwona napisał:
23-04-2008 22:19
Dzięki za info, krew kontroluję co 3 tygodnie, na razie jest ok, czytałam gdzieś,że dawki podaje się od 15 do 20 mg na kg.Przy najbliższej okazji spytam się czy nie za duże dawki, tym bardziej, że objawy widoczne grzybicy praktycznie zaniknęły. U córki z dnia na dzień widać poprawę, zdumiewające odczucie, w porównaniu do trzymiesięcznego podawania Lamisilu u syna, bez żadnej poprawy, jakby to nigdy nie miało się skończyć. Zobaczysz jaka to ulga, że w końcu coś się dzieje:))))
k5~Kasia napisał:
23-04-2008 23:05
Iwona mimo że cię nie widzę i nie słyszę to czuję że mam bratnią duszę i że sama z tym nie walczę jest dla mnie podporą, że też takie dziadostwo jest na tym świecie jak microsporum i dotyka kociaki .Nigdy nie miałam kota ,zawsze byłam za psami a to takie super zwierze i tyle nieszczęscia za sobą roznosi .
k5~Iwona napisał:
23-04-2008 23:30
Ach ta wirtualna rzeczywtość!Ja też bardziej klęłam na grzyba, niż na kota. Też kocham i psy i kociaki, ale w domu nigdy nie mogłami ich mieć (cóż, mama dyktowała warunki), teraz mam swój dom i 3 koty i takie paskudztwo się przytrafiło! Niektórzy się dziwią, że kota nie wywaliłam, ale on teraz jest taki "wypasiony", prawdziwy kocur i tak przylepa, chodzi z nami na spacery jak pies:), szkoda mi go i mam nadzieję, że drugi raz taka akcja nas nie spotka, ale niestety już nie wezmę nowego zwierzaka, a chciałam jeszcze psa (husky).
k5~Kasia napisał:
23-04-2008 23:54
Iwonka ja mam psa berneńczyka na podwóku jest to pies nie zrównoważony psychicznie wcześniej miałam rothwajlera (chyba dobrze napisałam)był niesamowity takiego psa już czyba nie będzie dane nam miedz,teraz miałam zajawkę na kota . Kicia jest super ma swoje zdanie ,aportuje ,za dzieciakami świata nie widzi ,ale cały czas się zastanawiam czy to wszystko jest warte zdrowie moicz dzieci .Moja mama mi powiedziała
'Ewa" bo tak faktycznie mam na imię zdrowia dzieci nie kupisz ,a kota możesz mieć co tydzień innego coś w tym jest ,i we mnie to siedzi .Dzieciaki są najkochańsze i najważniejsze
k5~Ewe napisał:
28-04-2008 09:45
Cześć Dziewczyny! Dziś dowiedziałam się jaki jest wynik tego trzeciego badania Paulinki (posiew). Okazuje się, że jescze jakaś mała kolonia Microsporum urosła na płytce...W połowie maja mamy się zgłosić na kolejne badanie, a do tego czasu tylko smarowanie Batrafenem...Jeśli okaże się, że badanie w maju też wykaże grzyba to będę starała się poszukać gryzeo w płynie. Może wystarczą dwie dawki aby to draństwo wykończyć. Pozdrawiam Was.
k5~Kasia napisał:
30-04-2008 23:01
Wreszcie dostałam lekarstwo .Dziś pierwsza dawka -już niemogę się doczekać efektów kiedy moje dziecko będzie wyglądać normalnie i czapka będzie nam zbędna.
k5~augustyna napisał:
03-05-2008 10:54
witaj Kasiu
dopiero wdrażam się w temat i mam do Ciebie pytanie?Już wcześniej napisałaś że w Stanach dzieci z grzybicą główki są normalnie "dopuszczane" do innych dzieci bo to nie zaraża.Córeczka naszych znajomych ma teraz problem na główce-leczą ją od miesiąca, a moje dziecko uwielbia się z nią bawić.czy uważasz że powinniśmy ograniczyć kontakty dziewczynek aż mała znajomych będzie wyleczona?trochę boję się o moją tym bardziej że to alergiczka, ale też nie chciałabym zabierać dzieciom chwil szczęścia jeżeli nie ma potrzeby?
odpisz proszę co myślisz
pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie Waszej kuracji.
k5~Kasia napisał:
03-05-2008 22:21
Witam ! Zarażliwe to dziadostwo jest ,ale nie tak jak grypa ,angina.Dla bezpieczeństwa powinna chodzić w czapce twoich znajomych córka.Zarazić się można pocierając się głowami ,chodząc w jednej czapce,kontakt z osobą chorą nie zagraża ale bezpieczeństwo jest wskazane.Mój dzieciak jest świadom swojej choroby a pozatym leczymy go 4 miesiąc i życie w czapce jest dla niego normą jak jej nie ma to się drze żeby mu założyć,.Jak zauważyłam zmiany na jego głowie to podejrzewam że z tym chodził z miesiąc(miał długie włosy)chodził do przedszkola nikogo nie zaraził.
k5~Kasia napisał:
07-05-2008 11:03
Iwonka jak twoje dzieciaki czy to już historia?
k5~Iwona napisał:
07-05-2008 18:18
Hej, długo mnie nie było. Z synem to już historia!!! Dzisiaj pierwszy raz po czterech miesiącach poszedł do przedszkola i jest bardzo zadowolony z tego faktu, ja też!! Jeszcze przed nami 3x badania mikologiczne, mam nadzieję, że wyjdą ujemnie. U córki już minimalnie świeci, myślę, że to kwestia kilkunastu dni i też jej choroba będzie przeszłością.
k5~Kasia napisał:
14-05-2008 21:35
Cześć grzybiarki :-)Leczymy się gryzo już 2 tyg.poprawa jest ale chciała bym żeby to już było za nami ,za tydzień idę na badania zobaczymy jak to wyglądać będzie w lampię wooda .Na łysym placku syna pojawiają się włoski(są cienki ale coś zaczyna rosnąć)oby były zdrowe.Dziś bylismy u dermo postanowiłyśmy zwiększyć dawkę więc trzymajcie kciuki. Pozdrawiam
k5~Iwona napisał:
15-05-2008 15:46
Wczoraj byłam z synem na badaniu mikologicznym i... grzybów brak w badaniu bezposrednim, za tydzień zobaczymy czy coś się wyhodowało, ale jestem pewna, że niczego nie będzie, u córki jeszcze minimalne świecenie i pojedyńcze grzybki. Więc zwycięstwo tuż, tuż!!!
k5~Kasia napisał:
16-05-2008 10:22
Wczoraj byłam z dzieckiem u weterynarza troche to dziwne ,ale oni najlepiej się na tym znają. Powiedział mi ,że meszek który się pojawił to dobra oznaka wreszcie coś pocieszającego od 4 mieś.Już nie mogę się doczekać kiedy to się skończy (w zimę było łatwiej).
k5~Ewa napisał:
18-05-2008 13:05
Cześć :) Super, że są u Was tak widoczne efekty. U nas jeszcze grzyb jest, a lekarze nie mają pojęcia o gryzeofulwinie w płynie. Muszę poszukać innymi drogami...Może uda mi się jakoś do tego dotrzeć. Pozdrawiam i życzę Wam dalszego pomyślnego leczenia.
k5~Iwona napisał:
20-05-2008 14:28
Już po badaniu! Synkowi odstawiamy leki zupełnie, teraz pozostała tylko obserwacja, córka bierze jeszcze przez 2 tygodnie, ale już grzyb nie świeci, a w badaniu pojedyńcze włosy wyszły zainfekowane.Już niedługo grzybica pozostanie tylko niemiłym wspomnieniem!
k5~Iwona napisał:
03-07-2008 22:30
Co słychać, czy Wasze dzieciaczki już są zdrowe? U mnie pozostało tylko niemiłe wspomienie!!!
k5~ula.k@onet.eu napisał:
09-07-2008 13:00
Iwona czy te tabletki gryzeofulwina są dobre także dla dorosłych?Walczę chyba z tym samym,mieszkam w małej miejscowości i na razie szukam dobrego dermatologa w okolicy.Byłam prywatnie to p.doktor przypisała mi tylko maść bedicort g (na 10dni góra) i wzięła 90zł za wizytę.Faktycznie pomogło ale jak po 10dniach przestałam smarować to zaczęło się od początku tylko w innych miejscach:( Nie mam już siły i pieniędzy na tak drogie wizyty chyba też.Co robić?
k5~Iwona napisał:
10-07-2008 14:11
Witaj, nie jestem ekspertem, chociaż dużo czytałam o grzybicach. Wg mnie najważniejsze to zrobić badanie mykologiczne u specjalisty, a potem można rozpocząć walkę, gdy wiadomo już z czym ma się do czynienia. Podobno grzybica owłosionej skóry dotyka głównie dzieci, chociaż oczywiście zdarzają się wyjątki (osoby starsze lub młode z zaburzona gospodarką hormonalną). Gryzeofulwina jest raczej stosowana u dzieci ze względu na dobrą tolerancję tego leku, u dorosłych jest o wiele więcej skutków ubocznych. Podobno obecnie jednym z lepszych leków na grzybicę jest Orungal, ale jak na początku wspomniałam zrób sobie badania mykologiczne, być może grzybicę w ten sposób wykluczysz.Życzę powodzenia!
k5~mama napisał:
14-07-2008 14:51
moja córka też ma grzybice niewiem co mam robić
k5Iwona napisał:
25-07-2008 11:47
Witam,
Przeczytaj o czym pisałyśmy wcześniej, moim dzieciom pomogła gryzeofulwina, w ciągu 8 tygodni wyleczyłam oboje!!
k5m napisał:
31-08-2008 01:16
Witam wszystkich, mam pytanie, moja pasierbica ma problem z grzybica skory glowy i wieczorami lub w nocy bardzo narzeka na bol glowy. Czy ktoras z was spotakala sie z czyms takim zeby dziecko cierpialo na bole glowy w zwiazku z infekcja?
k5Hania napisał:
03-10-2008 23:40
Iwona i Ewa proszę pomóżcie!!! Na początku września stwierdzono u córki grzybicę na głowie. Prawdopodobnie przywiozła z wakacji. W lipcu dużo chorowała barła antybiotyki Duraceff, ale nie pomagał i Zinat później. Pod koniec sierpnia zauważyłam wykwit na skórze bez włosków. Chodzę do dermatologa do szpitala na Niekłańskiej. Kazała przebadać naszego kota, prawdopodobnie kot zaraził się od Oli, bo pojawiły się na nim mały wykwity. Dermatolog kazał smarować to Pigmentum Castellani i maść Travogen. Kuracja trwa cztery tygodnie i byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ponieważ wszystko się świetnie wygoiło, nawet włoski zaczęły odrastać. Ale we czwartek, po czterech tygodniach kuracji się załamałam obok miejsca wysmarowanego tym Pigmentem, zaczął się tworzyć nowy wykwit- bardzo malutki na razie. Ola właśnie od dzisiaj zaczęła chodzić do przedszkola, w poniedziałek idziemy do dermatologa. Jestem załamana, bo nie wiem, co będzie dalej. Boję się, że jedno miejsce wyleczę, to ta zaraza pojawi się w drugim. I co dalej mam robić z przedszkolem?? W przedszkolu niczego nie ukrywam i dyrektorka jak i wychowawczynie o wszystkim wiedzą, ale już mam mętlik w głowie, po przeczytaniu waszych artykułów na temat grzybicy i separowania z nią dzieci. W poniedziałek powiem lekarzowi o tym leku, o którym pisała Iwona, bo nie mam zamiaru bawić się z tym dziadostwem w kotka i myszkę. Dziewczyny, jeśli to możliwe, to proszę skontaktujcie się ze mną w tej sprawie, bo też nie wiem, co dalej:((( Adres mojego meila to h.duszak@wp.pl JESTEM ZAŁAMANA, WYC MI SIĘ CHCE, KIEDY PRZECZYTAŁAM JAKA MNIE MOŻE CZEKAĆ MĘCZARNIA. Lekarz nie powiedział mi o czasie leczenia. Ale jestem załamana tym bardziej, bo własnie Ola zaczęła chodzić do przedszkola i jest taka szczęśliwa. Proszę pomóżcie, dajcie mi namiary na dobrych lekarzy, którzy sie tym fachowo zajmą.
k5ewamarnik napisał:
10-10-2008 11:18
q
k5Hania napisał:
11-10-2008 16:18
Jestem najszczęśliwszą osoba na świecie, udało nam się wyleczyć to paskudztwo. Okazało się, że ta plamka, to nie grzybica, ale przesuszenie skóry spowodowane pigmentem i travogenem. Gdy pokazałam to lekarzowi, roześmiał się i powiedział, że już jest bardzo dobrze i leczenie zostało zakończone. Gdy powiedziałam o waszych problemach z leczeniem tego, powiedział, że po takim czasie, to nie matki problem, ale lekarza, ponieważ nie potrafi dobrać odpowiedniego leku!!! Coś w tym musi być!! U nas leczenie trwało 4 tygodnie, stosowałyśmy pigmentum casteellani na wo koło grzybicy, by się nie rozprzestrzeniała i na samą grzybicę następnie maść travogen na to paskudztwo i dokładnie wsmarowywać, i zaklejać kompresem jalowym by się nie rozprzestrzeniało, my stosowałyśmy specjalną opaskę uciskową, by przytrzymała to. Opatrunki te zmienia się dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Przy czym przykażdej zmianie opatrunku należy szorować to gąbką i znów nałożyć duzo pigmentu i travogenu. Po dwóch tyg. była bardzo duża poprawa i leczenie troszkę zmienione. Raz na 2- 4 dni pigmentem na skórę na około paskudztwa i bezpośrednio na to i travogen dwa razy dziennie i zmieniamy za każdym razem opatrunki zasłaniając to cały czas. Po czterech tygodniach grzybica została wyleczona i zostało po niej tylko nie miłe wspomnienie. A więc drogie mamy jeśli nie widzicie efektów leczenia należy zmienić lekarza, bo spokojnie w 4 tygodnie można się tego pozbyć i leczenie nie jest taki straszne. Jeśli trwa to o wiele dłużej to jak powiedziała mi ta doktór lekarz jest do niczego, bo nie potrafi dobrać odpowiednich leków!!! Ja wyleczyłam to w szpitalu na Niekłeńskiej w Warszawie. Tam jest dermatolog dziecięcy - dr. Danuta Litewska, przyjmuje w poniedziałki 16 - 18 i we czwartki. Szczerze polecam, fachowy lekarz, który rzetelnie się tym zajmie. A cha i dostałam zaświadczenie dla przedszkola, że Ola może chodzić do przedszkola. Teraz po zakończeniu leczenia kazala nam myć codziennie głowę i suszyć suszarką przez tydzień, a pożniej zmniejszać to mycie, że już nie codziennie. Przepraszam za błędy, ale chciałam wam powiedzieć, że na prawdę to można wyleczyć w 4 tygodnie, bez faszerowania dziecka jakimiś preparatami, które poźniej mogą o sobie dać znać. Jak macie jakieś pytania to piszcie na forum, ja czasem tu zaglądam
k5leyla76 napisał:
11-10-2008 20:10
właśnie przeczytałam wszystkie komentarze. ja też walcze z grzybicą u mojego dziecka. córka ma obecnie 6 lat,. a zaczęło sie jakieś 2 lata temu. zauważyłam na główce małej łyse miejsce, z zaczerwienieniem i łuszcvzącą sie skórą. zanim ja zdiagnozowali mała straciła włosy na połowie głowy, do tego miała swędzące wykwity na ciele.
mieszkamy w Anglii, więc po badaniach laboratoryjnych wyszło, że ma tinea captitis. dostała gliseofulvin,ale zanim mogła to brać to musieliśmy zrobić badanie krwi. lekarstwo było w syropie, biała zawiesina. brała to przez 8 tyg. po tym poszliśmy na kontrole i dermatolog stwierdził, że wszystko jest w porządku. Nestety po ok. 8n mies. znowyu zaobserwowałam na jej głoce zaczerwienienia i suche miejsca, i pare razy miala czerwone, okragłe i swędzące zaczerwienienia na skórze. zabrałam ja do dermatologa, który pobrał znowu próbki i znowu dostalismy gliseofulvin na 8 tyg. tyle,że tym razem dawka była 2x wieksza od poprzedniej. Było to w marcu, teraz mamy paźdfziernik i znowu mamy grzybice. znowu na głowce, tym razem na czubku głowy, zaczęlo sie od zaczerwienienia, pierścień. zastosowałam lamisil, ketonazole. córka straciła w tym miejscu trochewłosów,skóra jest bardzo sucha i chropowata. wróciliśmy do dermatologa, który stwierdził, ze to już nie powinna byc grzybica, po po leczeniu gliseofulvinem nie powinna już wrocić. znowu próbki do laboratorium i znowu czekanie 6 tyg. na wyniki. wczoraj na pośladku zauważyłam znowu zaczerwieniony wykwit skórny wiec ja już wiem, ze grzybica wróciła. smaruje lamisilem. tak to wyglada w naszym przypadku. Nie wiem skąd się to wzieło, bo nie mamy zwierząt i nie mamy kontaktu ze zwierzętami. Może przyniosła ze szkoły? Naprawdę nie wiem.
dodam jeszcze, że tutaj lekarze nic nie mówia, że dziecko nie powinno mieć ,kontaktu z innymi dziećmi, czy, że nie może chodzic do szkoly. Funkcjonujemy normalnie, bez izolowana dziecka. Przychodza do nas znajomi z dziećmi i nikt na szczęscie d tej pory sie nie zaraził. Od lekarza dostałamulotke na której jest napisane, że po rozpoczęciu leczenia gzrzybica ta nie jest zaraźliwa.
Mam już dosyc tego grzyba, co chwila wyrzucam córce poduszki i kupuje nowe. ręczniki, poszewki na poduszke zmieniam codziennie i zawsze prasuje. co jeszcze mam zrobic aby to do nas nie wracało?
k5dotkaa napisał:
13-10-2008 14:36
leyla mam ten sam problem co ty tez mieszkam w ANGLII i zauwazylam u syna za uchem i na srodku główy ze ma grzybice.w POlsce jak bylam w sierpniu tego roku to bylo tylko za uchem i dermatolog wypisal nam masc travogen.Czeka nas w najblizszych dniach wizyta u tych tępych lekarzy boję sie co powiedzą bo najczesceiej mowią tu ze nic się zlego nie dzieje sama pewnie wiesz jak tu leczą dzieci zero antybiotyków tylko calpol.Boję sie ze i na to powiedzą ze to nic powaznego i odesla do domu.Jak przeczytalam te komentarze wszystkie to przerazilam się ze to leczenie takdługo trwa i ze cieżko jest to wyleczyc.Mamy jeszcze 2 dziecko 1,5 córeczka boję sie ze ona tez moze sie zarazic dzieci czesto się bawią ze sobą.Niech mi ktos napisze jak uchronic córkę przed tym paskudnym grzybem mam odseparowac dzieci od siebie????boze nie wiem co robic.
k5ewamarnik napisał:
13-10-2008 17:08
Dziewczyny najpierw postarajcie się o diagnoze waszych pociech.Czyli badanie mikologiczne(skalpelkiem lekarz zeskrobuje grzybka z głowy)i bada jaki to rodzaj dziadostwa.Badanie które diagnoze daje natychmiast ale nie stwierdza rodzaju grzyba to-lampa wooda grzybek bedzie mial piekny zielony kolorek.Z zarazliwością grzybicy jest tak że jak masz obniżoną odporność to możesz złapac to cholerstwo wszedzie.Do czasu diagnazy lepiej zachowac ostrożność niech chodzi w cienkiej czapeczce . pozdrawiam
k5dotkaa napisał:
13-10-2008 18:29
jutro mąż bedzie dzwonil do lekarza i umowimy wizytę.Juz się boję.
k5leyla76 napisał:
13-10-2008 21:09
dotkaa, ja mam tez dwoje dzieci. starsze wlasnie ma te grzybice, mlodsze raz mialo cos na buzi jakis rok temu, zastosowalam lamisil, zeszlo i pozniej juz nic nie wyskoczylo. jakos specjalnej ostroznosci w domu nie wprowadzam a grzyb atakuje tylko corke, nie wiedziec czemu. u nas grzyb zostal zdiagnozowany, wiec wiem, ze to napewno to.musze powiedziec, ze w anglii trzeba trafic na dobrego lekarza. jak pierwszy raz zauwazylam, ze cos nie tak to lekarz pierwszego kontaktu stwierdzil ze to egzema i zapisal leki na egzeme. dopiero jakposzlam do innego, to tenz miejsca powiedzial, ze to napewno grzybica.
powodzenia w walce
k5dotkaa napisał:
15-10-2008 10:19
leyla nie dziekuje zeby nie zapeszyc.jeszcze u lekarza nie bylismy bo do piątku nie mają wolnych miejsc.mozna się naprawde wkurzyc.A narazie mam maść i smaruję na głowce i za uszkiem troche jest jakby lepiej.Do lekarza pewnie pojdziemy w nastepnym dopiero tygodniu.
k5Hania napisał:
15-10-2008 15:37
Hej dziewczyny. Jeśli to was pocieszy, to przeczytałam, że grzybica strzygąca jest bardzo częstą chorobą skóry u dzieci w wieku 2 -10 lat i w okresie dojrzewania. Chociaż nam się to udało wyleczyć, to powiem, że cały czas mam schizę na tym punkcie, ale też wiem, że dziecka nie można trzymać w sterylnych warunkach. Grzyby tak jak roztocza są wszędzie i nie da się ich wyeliminować. Nam jak na razie się udało wyleczyć to pigmentem smarowanym na dużej powierzchni skóry wokół tego paskudztwa i bezpośrednio na to i travogenem. Dotkaa jeśli już smarujesz czymś tą grzybicę, to próbki d badania nie pobiorą, bo nic z tego nie wyjdzie. Ale nam się udało to wyleczyć bez badania. T
k5Hania napisał:
15-10-2008 16:14
Leyla, tak myślę sobie, że skoro wy stosowałyście gryzeofulwinę, która w Polsce została z niewiadomych powodów wycofana, to może faktycznie to nie jest grzybica, ale jeśli tak, to prawdopodobnie twoja pociecha może mieć bardzo słabą odporność i dlatego nie potrafi się bronić przed czymś czego nie da się zupełnie wyeliminować z życia. Pogadaj z lekarzem może o jakiś lekach podnoszących odporność dziecka, ja myślę nad podaniem mojej córce Ribomunylu lub Luivacu.
k5leyla76 napisał:
16-10-2008 13:29
Hania. nie wiem jak to jest z ta odpornoscia, ale chyba z moim dzieckiem nie jest az tak zle? do chorowitych jakos szczegolnie nie nalezy, przeziebien tez za czesto nie lapie, jak juz to z reguly konczy sie na katarze. nie miala jak narazie ospy, a stycznosc z dziecmi chorymi miala i to dosc duzy, bo dzieci naszych znajomych z ktorymi widujemy sie prawie codziennie, przechodzily jedno po drugim a moje nie.
grzybica zostala u niej zdiagnozowana, wiec to raczej jest to. poczekamy i zobaczczymy co powiedza tym razem. probki do badania laboratyjnego zostaly wyslane. jak narazie stosuje lamisil zaczerwienienia zeszly, na glowie tez sie polepszylo i wlosy w miejscu zakazenia sie bardziej nie przezedzaja.
mamnadzieje, ze w koncu uda nam sie tego pozbyc
k5dotkaa napisał:
16-10-2008 15:50
dziewczyny bylam dzis u lekarza z moim synkiem.okazalo się ze to nie grzybica tylko jakis rodzaj łupierzu.przepisal mi masc daktacort i szampon do wlosow musze codziennie myc mu tym szamponem główkę Capasal therapeutic shampoo.A tą mascią mam smarowac za uszkiem tak długo az nie zejdzie.Oby to pomogło mam nadzieje ze lekarz się nie pomylil bo tu w Anglii to takie ciemnoty ze szok.pozdrawiam:)
k5dotkaa napisał:
16-10-2008 15:59
wpisalam w google te nazwy i szamponu i tego kremu daktacort i juz się pogubilam szczeze mowiac bo lekarz powiedzial ze to jakis rodzaj łupierzu a okazalo sie ze ten krem to preparat przeciw grzybiczy.:(
k5Hania napisał:
16-10-2008 17:24
Leyla. Byłam dziś u pediatry tak kontrolnie na wizycie, po przeziębieniu i rozmawiałam na temat grzybicy. Tak jak inny lekarz powiedziała, że grzybicę dziecko łapie wtedy gdy ma osłabioną odporność. To się zgadza, bo moja córka grzybicę złapała po chorobie - miała anginę i brała przez dwa tygodnie antybiotyki i po tym wyjechaliśmy pod namiot i tam miała kontakt z wsiowymi kotami. Być może, że twoje dziecko potrafi się bronić przed chorobami, a nie potrafi przed grzybami - pogadaj o tym z lekarzem. Gdzieś czytałam, nie wiem czy to tu na forum, ale gryzeofulwina wpływa na obniżenie odporności dziecka i należy podawać preparaty na jej podniesienie, ale dowiedz się o tym dokładniej, bo nie chcę cię wprowadzać w błąd. Dziś dostałam receptę na Ribomunyl i od 22 będę to Oli podawać. Nie załamuj się tym, jestem przekonana, że na pewno uda ci się to wyleczyć. Może spróbuj sięgnąć porady u lekarzy w Polsce.Ta doktór rozmawiała z dermatologiem o tym i podała mi adres prywatnej przychodni, gdzie lecza tylko i wyłącznie grzybicę: Warszawa ul. Okopowa 33. Ewentualnie spróbuj tam gdzie ja chodziłam z moją córką, w szpitalu na ul. Niekłańskiej,dermatolog dziecięcy dr. Litewska. Ona nie miała wątpliwości co to jest, zaproponowała mi badanie, ale zrezygnowałam ze względu na czas, bo długo czeka się na wynik, a nie chciałam, by dziecko straciło wszystkie włosy. Dotkaa gdzie byłaś u lekarza?? Wyobrażam sobie twoja radość, bo ja tak samo się cieszyłam gdy lekarz powiedział mi, że wszystko jest w porządku. A to, że krem jest przeciwgrzybiczny, to tym się nie martw, lepiej dmuchać na zimne. Pozdrawiam was gorąco, trzymajcie się.
k5Hania napisał:
16-10-2008 17:28
Acha i dowiedziałam się, że w Polsce też stosuje się gryzeofulwinę, ale w niektórych przypadkach - pewnie gdy grzyb grzyba pogania ;)
k5dotkaa napisał:
16-10-2008 18:42
Hania my mieszkamy w Anglii.A wiec tu bylismy u lekarza.MOja radosc byla wielka jak lekarz powiedzial ze to nie grzybica.Od dzis bedziemy myc tym szamponem główkę i smarowac mascią uszko i zobaczymy czy bedzie lepiej.Mam tylko nadzieje ze lekarz się nie pomylil.
k5ewamarnik napisał:
16-10-2008 21:23
Oj ! dziewczyny widzę że u waszych dzieci to raczej nie grzybica. I BARDZO DOBRZE.Grzybice leczy się bardzo ciężko ,a w szczególności na głowie .Wszelakie maści nie wystarczają, ja smarowałam wszystkimi możliwimi środkami ,depilowałam włosy ,cuda na kiju wydziwiałam uwieżcie mi nie jest tak prosto.Leczenie tylko maśćmi nie jest wystarczejące ,przed badaniem nie wolno smarować głowy minimum 2 dni niczym . Badania mikologiczne żeby wykluczyć grzyba wykonuje się trzy krotnie aby były wiarygodne w odstępach tygodniowych . W przychodni Dermatologicznej ul.Leszno wyniki macie na drugi dzień.Ostatnie trzecie badanie daje się na hodowlę i wtedy jak grzybek jest aktywny to da o sobie znać np. świadomość że grzybka nie ma ,ale po 4tygodniach może z niczego urodzić się grzybek i dziecko cały czas jest nosicielem. Ponadto to dziadostwo znajduje się w łusce włosa w mieszkach włosowych więc jedno badanie nie jest adekwatne . Dziecko po grzybicy powinno być kontrolowane co 6 miesiecy
k5leyla76 napisał:
20-10-2008 22:07
evamarnik ale zes mnie pocieszyla. my dalej czekamy na wyniki z probek. powiedziano nam, ze potrwa to ok. 6 tyg. bo tyle potrzeba aby cosz probki wychodowac. ja naprawde nie mam juz sily, dziecko czuje sie dobrze, nie zdaje sobie sprawy, ze cos z nim nie tak. gliseofulvine brala juz dwa razy w ciagu dwoch lat i niby miala byc juz czysta.
mowicie, ze gliseofulvina obniza odpornosc, ja prawde powiedziawszy nic takiego nie zaobserwowalam, chorowac specjalnie nie choruje, a jak juz, t da sie to wyleczyc bez antybiotykow.

co dokremu dactorin to ja tez go mam. ostatnim razem byl on przepisany na grzybice, wczesniej mialam go pare razy, kiedy to corka byla jeszcze niemowleciem, wtedy miala bardzo sucha skore na plecach wmiejscu gdzie konczyla sie pieluszka i lekarz na to przepisal dactorin. dactorin dostal tez raz moj maz, rzekomo na egzeme, wiec to chyba nie tylko lek przeciwgrzybiczy.

dodam jeszcze, ze rok temu bylamu lekarza dermatologa w polsce, a ta sama grzybica, corka byla juz w trakcieleczenia gliseofulvinem i jej jakies bardzo czerwone krosty na policzku wyszly. dermatolog stwierdzil, ze to od leku, po paru dniach bylo normalnie. do tego dala nam jeszcze jakies kremy i cos w plynie, smierdzialo alkoholem. stwierdzila, ze to na pewno pomoze. ja poszpperalam w internecie i przeczytalam, ze dwoch z tych srodkownie wolno stosowac przy grzybicy. powiedzialam o tym lekarce, ale ona stwierdzila, ze wie co robi. powiem szczeze, ze srodkow tych nie zastosowalam. zdalam sie jedynie na opinie angielskich lekarzy.
za pare dni lecimy do turcji i mam zamiar tam zabrac corke do dermatologa aby zobaczyc co tam powiedza.
zycze wszystkim powodzenia w walce z tym paskudztwem
pozdrawiam
k5Hania napisał:
21-10-2008 11:55
Ewamarnik mnie tez pocieszyłaś!!! :)) U nas od razu stwierdzono grzybicę. Udało się ją wyleczyć, ale z widzę, że nie mam, co się tak cieszyć, ale nie załamuje się tym - najważniejsze to zachować dobre nastawienie. U nas jest wszystko dobrze, włoski bardzo ładnie odrastają. lekarz kazał mi w czasie leczenia, abym przy każdej zmianie opatrunku szorowała to gąbką - najlepiej ta ostra stroną, byłam przerażona, bo to Olę bolało i w końcu tarłam to tą stroną mniej ostrą, ale i tak przy nakładaniu pigmentu szczypało to ją. Teraz stwierdzam, że prawdopodobnie to po to, by zetrzeć naskórek i dostać się do głębszych warstw skóry, aby włos nie odrastały z grzybem. Pytałam lekarza czy to paskudztwo można wyleczyć samymi maściami, powiedzieli, że można.

Na Lesznie już nie ma dermatologii dziecięcej, jest tylko dla dorosłych. Dermatolodzy dziecięcy zostali przeniesieni na Szlenkierów do przychodni. A laboratorium też nie ma, zostało przeniesione do Międzylesia.

Ewamarnik a jak wam się w końcu udało wyleczyć tego grzyba i gdzie??
k5dotkaa napisał:
21-10-2008 17:25
czesc dziewczyny!!!! u mojego synka juz widzę poprawę ta masc ktora smaruje mu za uszkiem naprawde swietnie pomaga,na główce tez juz lepiej.tylko ten szampon smierdzi ale jak trzeba by bylo dobrze to trzeba przecierpiec.pozdrawiam
k5ewamarnik napisał:
21-10-2008 17:59
do



































Do Hani. Zgadza się ale laboratorium jest na lesznie i dla dzieci (my tam chodzimy).Ja jeszcze walczę lekarstwa mamy odstawione ,czekam co będzie dalej.Gryzeofulwina ma to do siebie że się kumuluje w organizmie i działa jeszcze po odstawieniu.Badania wykluczyły grzyba byłam szczęsliwa -do czasu kolejnego badania,w następnym badaniu był JEDEN włos chory (masakra).Więc teraz sama nie wiem co myślec.Napewno chore włosy trzeba wyrywać one są kruche i łamliwe .U mojego dzieciaka teraz nic już nie widać włosy ma gęste ,mocne żanych śladów,a było strasznie prawie cała głowa została zaatakowana,wszystko się łuszczyło ,były łyse placki na całej glowie wyglądało to strasznie.Leczenie u nas tak dlugo trwa bo za małe dawki dawałam przestraszona opiniami ,ale to wszystko przesada .
k5Hania napisał:
23-10-2008 20:07
A mnie na Lesznie we wrześniu odprawiono z kwitkiem. Powiedziano mi, że nie ma dermatologii dziecięcej i laboratorium (faktycznie jakiś remont był), więc może już przyjmują, zadzwonię tam i się dowiem. Ja już chyba znów popadam w paranoję, niby obok tego zrobiło się łyse miejsce z troszkę łuszczącą skórą, ale dermatolog mi powiedział, że to nie grzybica, tylko wynik tego, że pod ta opaską i opatrunkami miała gorąco. Mi tez to nie wygląda jak grzybica, bo poprzednio aż miała skorupę. A włoski pięknie rosną. Bez problemu przepisali ci gryzeofulwinę?? Czy Twoje dziecko chodzi do przedszkola? Jeśli tak, to w trakcie leczenia chodziło, bo słyszałam na ten temat różne opinie.
k5ewamarnik napisał:
24-10-2008 10:25
Hania laboratorium na Lesznie cały czas działa i w wakacje też działało renont jest ale klatki schodowej.Mam pytanie na jakiej podstawie wasza lekarz stwierdziła że to grzybica? i na jakiej podstawie twierdz że jest poprawa? To ze włosy odrastają można traktować jako dobry znak pod warunkiem że są mocne nie kruszą się a jak wyrywasz je pencetom sprawiają dziecku duży ból,jeśli włosy przypominają meszek to są caly czas zakażone i roznoszą grzyba po całej glowie.wspomniałaś o złuszczającym się naskórku swiadczyć to może że grzyb jest cały czas aktywny .Napisz mi jakie badania miało twoje dziecko.pytalaś czy może chodzic do przedszkola ,nie jeśli lampa Wooda jest dodatnia. Przy tak małych dzieciakach ciężko jest zachować ostrożność wytłumaczyć żeby główkami sie nie stykały itd. Postaw się na miejscu innych rodziców jeśli mają świadomość co to za choroba i czy by chcieli narażać swoje pociechy na ewentualne zarażenie.Moje dziecko nie chodziło do przedszkola kategorycznie zabroniła nam tego lekarz.Spytaj sie swojej lekarz jakie ma doświadczenie z walką z grzybicą ja błąkałam sie od lekarza do lekarza jedni traktowali nas jak trędowatych inni jak by to był katar wszelkie informacje zdobyłam sama . Głowa do góry nie wolno sie załamywac ,ja wiele dzionków i nocy przepłakałam i jeśli mogę jakoś wam pomóc to się cieszę.
k5Hania napisał:
24-10-2008 14:49
Witaj. Lekarz od razu stwierdził, że to grzybica i zaproponował badania, ale zrezygnowałam, ze względu na to, że długo się czeka na wynik i zaczęliśmy od razu leczenie. Po czterech tygodniach powiedział, że jest już dobrze, włosy pięknie odrastają i są mocne. Tylko pod koniec leczenia zauważyłam, że obok miejsca wysmarowanego pigmentem zrobiła się plamka bez włosów, ale powiedział, że to nie grzybica, a efekt tego, że pod opaską uciskową i opatrunkami miała gorąco i się pociła. Zapytałam jak z przedszkolem, powiedział, że nie ma żadnych przeciwwskazań i dostałam zaświadczenie do przedszkola. Od tego momentu minęły 3 tygodnie, ale cały czas się tym niepokoję, szczególnie po tym, co tu przeczytałam na forum. Ja mam już schizę na tym punkcie i wszędzie widzę grzybicę!!!!!!! Tu przeczytałam, że w innych krajach nie ma konieczności separowania dzieci, tylko u nas się tak robi. Wiem też od lekarza, że w momencie rozpoczęcia leczenia dziecko może chodzić do przedszkola, oraz, żę grzybicę można wyleczyć maściami. Ale widzę, że ilu lekarzy, tyle opinii.

Od momentu tej pozytywnej diagnozy minęły 3 tygodnie i cały czas się niepokoję,(schudłam przez to 3 kilo - jakaś pozytywna rzecz w tym wszystkim). Na wszelki wypadek idziemy do dermatologa jeszcze raz tylko innego, jeśli potwierdzi diagnozę tamtego lekarza, to dam sobie na razie z tym spokój.

Na Lesznie już nie ma dermatologi dziecięcej i laboratorium też (dziś się dowiadywałam). Wszystko zostało przeniesione do Międzylesia i w środę mamy tam wizytę. Jeśli się okaże, że znów to jakieś dziadostwo, to od razu postawię sprawę jasno: żadne maści, tylko proszę o gryzeofulwinę, bo nie mogę sobie pozwolić na to, żeby się z tym bujać nie wiadomo ile czasu.

Bardzo proszę, napisz mi jak u was wyglądało leczenie i gdzie wam się udało to wyleczyć. Znowu jestem załamana i popadam w paranoję, biorę pęsetę i idę trochę poskubać moje dziecko. Pozdrawiam. :((
k5ewamarnik napisał:
24-10-2008 20:33
Hania glowa do góry ,masz szczęści ze trafiłaś na dobrą strone w internecie .podaję ci tel do laboratorium mikologicznego ul.Leszno 022-632-00-01,byłam tam dwa tygodnie temu,sama rozumiesz że przez ten czas już się z nimi zaprzyjaznilam ,więc jak by mieli się przenosić to bym coś wiedziała,albo nasza lekarz by nas o tym poinformowała.Zadzwoń tam i umów się koniecznie na badania (to rozkaz :-)jak twoja lekarz może stwierdzić grzybicę bez badania trzeba znac rodzaj grzyba zeby z nim podjąć walkę i stanąc do boju my jesteśmy obdarzeni MIKROSPORUM CANIS. Grzybice skóry owłosionej głowy leczy się bardzo ciężko jest to najgorszy z grzybów.wspomnialas że twoje dziecko ma łysy placek obawiam się że to nie od opatrunku . Napisze naszą historie: na początku lutego zobaczyłam u syna łysy placek na głowie,byłam przerażona myślałam że to łysienie plackowate miał wcześniej trochę stresu ale to inna historia.Wielkość łysego placka była większa od 5-cio złotówki,syn miał długie włosy kompletnie nie bylo tego widać tymbardziej wyłsienie pod wplywem stresu wydawało mi się adekwatne do zdażenia.Udaliśmy sie do pediatry i tam była pierwsza oznaka że może to być grzybica,więc udaliśmy się do dermatologa w rejonie .Tam pani wysłała nas na badania i dala maść do smarowania,kazała sie nie przejmować ,do przedszkola chodzić bo na badania się czeka 4-tygodnie.Od lekarza wyszłam zadowolona bo jak kazali sie nie przejmować to co ja się będe zamartwiać.Wku...am się jak łysina zaczeła sie powiekszać i się złuszczać ,udaliśmy się prywatnie to specjalistów ,profesorów diagnoza brzmiała -grzybica -kazali mi czekac na określenie grzybka (lampa Wooda-u profesorka -grzybica na plus).Nie byli to dermatolodzy dzieciecy ,a ta choroba dotyka dzieciaków więc jak trochę kasy wydałam zoriętowałam się że nie tedy droga.Ponownie udałam się do dermatologa w rejonie ,prosząc o pomoc porozmawiałyśmy bardzo szczerze i dowiedziałam sie że my w jej karierze jesteśmy pierwszym przypadkiem ,wtedy rece mi opadły.Wysłała nas na Szlenkierów tam znowy trafilismy na nie odpowiednią lekarz trułam dzieciaka Lamisilem bez sensu ,ale gryzeofulwina nie jest dostępna w polsce więc lekarz nie może tego polecić musi leczyć dostępnymi srodkami to jest jakas masakra.Wiec kochana co ja przeżyłam to nie życze nawet wrogom,i staram sie pomagać innym to jest nasza historia na szczęsliwe zakończenie ciągle czekam do następnego badania a te w listopadzie . Pozdrawiam kiedyś Kasia teraz Ewa
k5Hania napisał:
25-10-2008 15:11
Witaj Ewa! Jestem po prostu zrozpaczona, ponieważ na 90% jestem przekonana, że to jednak grzybica. Zadzwonię na Leszno w poniedziałek. Nie wiem, co się dzieje z ta przychodnią, ale w piątek w inf. medycznej powiedziano mi, że dermatolodzy z Leszna są w Międzylesiu, mamy tam w środę wizytę u dr. Uwarowicz. Kojarzysz? Może dziś uda się załatwić mojemu mężowi wizytę na jutro u dermatologa dziecięcgo z polecenia od znajomej pediatry - alergologa, właśnie m.in ona powiedziała, że często po wyleczeniu grzybicy robi się taki mały wykwit i to nie jest grzybica, dermatolog u którego byłam potwierdził, to więc po tygodniach stresu byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Dziś widzę, że na tym miejscu są ułamane włosy, pokryte jakby białym szronem i łatwo się łamią, więc na bank jestem przekonana, że to grzyb. Na wszelki wypadek zadzwoniłam do przedszkola i powiedziałam, że Ola w poniedziałek nie przyjdzie. Zobaczymy co powie lekarz.

Co do gryzeofulwiny, pediatra mi powiedziała, że dają w niektórych przypadkach. Nie jestem ekspertem, ale dużo o tym czytałam i wiem, że gryzeofulwina jest najlepszym antybiotykiem na grzyba, ponieważ jest wydalana z potem, a więc osadza się w skórze i dlatego jest skuteczna. Wiem też, że podawanie dziecku Lamisilu jest o wiele bardziej niebezpieczne, ze względu na zawartą tam terbinafinę (tez antybiotyk), która ma o wiele więcej skutków ubocznych niż gryzeofulwina. Jestem już przygotowana na stanowczą rozmowę z lekarzem , bo nie mogę sobie pozwolić na to, by moje dziecko przez pół roku nie chodziło do przedszkola.

Ewa napisz jak leczyłaś tę grzybicę, jeśli gryzeofulwiną, to w jaki sposób ja zdobyłaś, z przepisu lekarza?? Wiem, że można ja bez przeszkód sprowadzić m.in ze Szwecji wiem jak ją się podaję dzieciom, wiem, że robi się jakieś badania krwi, ale o tym jeszcze nic nie wiem, ale się dowiem. Jeśli lekarz potwierdzi mi, że to grzyb, to jestem zdecydowana ją podać, bo innej możliwości nie widzę.

Czy dermatologa masz na Lesznie? Jeśli tak, to podaj mi nazwisko lekarza, wiem, że dermatologia dla dorosłych jest cały czas, ale dermatolodzy dziecięcy są w Międzylesiu, więc już sama nie wiem o co z tym wszystkim chodzi. Na Szlenkierów też jesteśmy zapisane, ale dopiero na 18 listopada u dr Kunca jakoś tak, ale widzę, że dam sobie tam spokój.
k5ewamarnik napisał:
25-10-2008 16:41
Zadzwoń rano na leszno są już od 8,poproś o badanie jak najszybciej bez skierowania zapłacisz,ale bedziesz wiedziała na czym stoisz,u Oli może grzyb wystepowac w różnych częściach głowy ale ty tego jeszcze nie widzisz mój dzieciak był tak zagrzybiony że cała głowa mu swieciła na zielono tam obrysowywali mi te miejsca flamastrem żebym wiedziała gdzie smarować ,poproś ich to może przyjmą cię nawet w poniedziałek ,badania robią do 12.My chodzimy na Szlenkierów ,nie jestem zachwycona lekarzem ,ale mam skierowania więc nie płace za badania .To lekarz powiedziała mi o gryzeofulwinie ,nie mogła zrobic inaczej bo lekarstwo nie jest dostępne w polsce więc troche nas potruła lamisilem.Gryzeo sprowadziłam ze stanów ,Iwona zamawiała przez internet masz wskazówki wyżej .Lekarzy których wymieniłaś nie znam,możesz też spróbować u lekarz którą polecała Iwona masz namiary.Mam jeszcze jedno pytanie gdzie Ola to złapała ,czy miała kontakt z małymi kotami? pytam bo to ważne aby określić rodzaj grzyba
k5Hania napisał:
26-10-2008 08:49
Witaj. Chcieliśmy już wczoraj skontaktować się z jakimś lekarzem, który lampą Wooda i potwierdziłby moje przypuszczenia. Może to dziwnie zabrzmi, ale pojechaliśmy z Olą do weterynarza, bo tam w przeciwieństwie do dermatologów, mają w prawie każdym gabinecie Lampę Wooda. Wzięliśmy naszego kota pod pachę,by i jego zbadać, czy nie jest nosicielem, bo ostatnio strasznie się drapie i ma ranki za uszami. Więc kot pod lampą nie świecił, więc nie ma żadnego grzyba, jest czysty, prawdopodobnie ma alergię, albo innego grzyba, ale nie tego, który ma Ola. Natomiast Ola świeciła pięknym seledynowym kolorem - więc moje przypuszczenia się potwierdziły, a weterynarz mi je potwierdził. Świeciła w dwóch miejscach: czyli na tym małym wykwicie, co mnie niepokoił, a dermatolog mi powiedział, że nic nie jest. I tam gdzie była leczona, nie na całym, ale miała porozsiewane malutkie kropeczki, więc włosy odrastały z grzybem!! I teraz mam ochotę pojechać do tego dermatologa, by ją porządnie strzelić w ryj!!!!!!

Weterynarz powiedział więc, że na pewno Ola nie złapała grzyba od naszego kota, ani też nie poszło w drugą stronę, czyli Ola nie zaraziła kota. I chociaż tu mi kamień spadł z serca, że kot jest ok -(był już wcześniej podejrzewany przez lekarza o alergie).

Więc po tym wszystkim jestem załamana, boję się, że lekarze na lekarzy nie mam co liczyć, jeśli chodzi o skuteczne i dość szybkie leczenie i będę musiała działać na własna rękę. W tym momencie mąż siedzi przy drugim komputerze i szukamy gryzeofulwiny, bo jak napisałam Lamisilem dziecka nie będę truła i jesteśmy już zdecydowani podać Oli gryzeo.

Ewa, proszę cię, napisz mi jak w twoim wypadku wygląda leczenie gryzeofulwiną. Co na to lekarz, jak długo ja dajesz i czy już są efekty i po jakim czasie - szukamy z mężem wszelkich informacji na ten temat.

W poniedziałek dzwonię na Leszno, by zrobić badania. Ponadto dostałam od mojego pediatry namiar na klinikę na Okopową 33, gdzie leczą grzybicę u dzieci, tam też dzwonie jutro i może jeszcze w tym samym dniu się dostanę. Także tym razem będziemy się leczyć u trzech lekarzy. A Ola na 100% grzyba przywiozła z wakacji, pisałam o tym wyżej.
k5Hania napisał:
26-10-2008 09:51
Właśnie znalazłam na stronie www.jestemchory.pl, że gryzeofulwina jest dostępna w Nieczech i Rosji pod nazwą Gricin, maść i tabletki oraz Grizeofulvin Forte tabletki.
k5ewamarnik napisał:
26-10-2008 12:30
Kochana muszę cię zmartwić ,w przypadku kiedy macie kota musicie i jego poddać leczeniu i to koniecznie ,zdezynfekować całe mieszkanie i tu nie przesadzam ,na okres leczenia kota odizolować szczególnie od Oli.Koty mają grzybice w sobie ,mogą wogóle nie świecić bo są nosicielami ,obawiam się że u twojego kota to jednak grzybica jak ma zmiany na uszach musi być nosicielem ,mój kot był kompletnym bez objawowcem,jak masz wątpliwości weterynarz z ul.Białobrzeskiej cię uświadomi dermatolog koci.Kota musisz poddać leczeniu.Ja zaczełam leczenie gryzo w małych dawkach i to byl błąd,zaczełam od pół tabletki 250mg,przelicznik 8mg/kg,teraz przeliczyłyśmy z lekarz i ona tak leczyła w szpitalu do 20mg/kg masy ciała ,lekarz nie miała wiedzy o naszym leku bo ja go sprowadzilam ze stanów,jestn to dawka silna ale skuteczna ,my musieliśmy to odstawić ze względu że już tyle to się ciągnie a gryzo kumuluje się w organizmie,zobaczymy co będzie po miesiącu wtedy podam tą zwiększoną dawkę .Gryzeofulwina jest do kupienia w całej europie,nie polecam ukraińskiej ze względu na zanieczyszczenia kota nią faszerowałam ,ale dzieciom nie polecam. Myj małej głowe w nizoralu,ja mam ketokonazol-nie wiem czy do dostania w polsce-szampon ,raz góra dwa wtygodniu,codziennie pokrzywowym, dobrze wysusz,najlepiej ogolić głowe na łyso ale w przypadku dziewczynki będzie ci cięzko a jest to skuteczne,nie rozsiewa się po głowie,do czasu świecenia nie powinna chodzić do przedszkola i mieć ograniczone kontakty z innymi ,jak świeci to zaraża.
k5Hania napisał:
26-10-2008 12:51
No to już sama nie wiem. Z kotem byliśmy wczoraj na Gagarina, tam weterynarz nam powiedział, że to nie jest od naszego kota. Tam zrobiliśmy badanie lampą, Ola świeciła, a kot w ogóle. Więc lekarz na tej podstawie powiedział, że nie ma w ogóle takiej możliwości. Na Książęcej powiedzieli to samo - jeśli kot nie choruje to od niego dziecko się nie zaraziło. Wcześniej kiedy byliśmy u weterynarza, gdy Ola była w trakcie leczenia, potwierdził, że jeśli kot nie choruje to nie jest nosicielem, to samo potwierdził dermatolog. Kota i tak będziemy leczyć. W maju byliśmy z kotem w sprawie tych ran, bo nie wiedzieliśmy co to, więc lekarz powiedział, że to alergia prawdopodobnie na pokarm, przepisał maść i dał Royala antyalergic i faktycznie po tym wszystko zniknęło i kot się nie drapał. Dodam, że wczesniej też mu się robiły takie ranki, ale znikały same, Ola wtedy miała ok 6 mcy. Teraz znów przerzuciliśmy się na Purine i ma to samo. Teraz jesteśmy już umówieni z dermatologiem kocim, który zrobi badania. Co do Oli, to przyjechała z tym z wakacji. Najpierw dwa tygodnie brała antybiotyki, a po chorobie wyjechaliśmy pod namiot, a tam Ola ściskała wszystkie wsiowe koty. Po powrocie zauważyłam, że skóra jej się łuszczy, ale nie zwróciłam ,na to uwagi, dopiero po miesiącu znalazłam w tym miejscu placek na głowie. Czym dezynfekujesz mieszkanie, czytałam wcześniej o racach dymnych, ale u mnie to odpada, mieszkam w bloku.


Jestem po prostu załamana i wyć mi się chce.
k5ewamarnik napisał:
26-10-2008 16:45
Głowa do góry masz potwierdzenie ze to grzybica ,ze maści nie są wystarczające w leczeniu i wiesz jakie lekarstwo pomaga.Teraz skup się na zdobyciu gryzeofulwiny już po 2 tygodniach będziesz widziała efekty czas leczenia to 8 tygodni ,pod warunkiem że dziecko otrzyma dobrą dawkę ,na twoim miejscu wybrała bym się do lekarz poleconej przez Iwone,ja po kolejnym badaniu też tam się chyba wybiore.Kota bym też poleczyła nic mu nie będzie,pod warunkiem ze dostanie gryzo dzieciaki i koty świetnie to tolerują .Zrób małej morfologie krwi i próby wątrobowe,Aspat -Alat chyba tak to się nazywa przed braniem leku ,potem powtarzasz badanie w trakcie ,gryzo może osłabiać krwinki czerwone w organizmie.Tak słyszałam .Dobrze że nie posłuchałaś swojej lekarz i wybrałaś się na badanie lampą.Dezynfekowanie zaczełam od szorowania wszystkich kontów ,zakupiłam preparaty u weta które zabijają nawet ptasią grype ,prasowałam dywany ,łóżka wszystko sprzątałam ,ubrania i wszystkie rzeczy popakowałam w worki i systematycznie prałam i prasowalam,koleżanka z roboty przyniosła nam lampę do odkażania sal operacyjnych i naświetlaliśmy całe mieszkanie ,a ile rzeczy raptem nie potrzebnych wywalilismy ,po tych porządkach do dziś nie wiem co mam a co wtedy wydawało sie zbyteczne. Z domestosem i ze ścierą się zaprzyjażniłam.Zmieniałam codziennie powłoke na poduszke ,poduszke prasowałam ,całą pościel co dwa dni ,zakupiłam ręczniki jednorazowe z fizeliny i codziennie po kąpaniu je wyzucalam.Głowe po kąpieli suszyłam suszarką i smarowałam micetalem,i pigmentem casteli(cholercia chyba tak)teraz uzywam travogenu.potem zakładałam czapkę i piżamkę to ważne żeby grzyba nie siać po wszystkim.Byłam tak zmęczona że padałam na r..j,a te ciągłe wizyty u lekarzy mnie wykańczaly i zero optymistycznych efektów ,dopiero po gryzo doszłam do siebie jak zobaczyłam poprawe.Teraz u nas nic nie widać i nie ma żadnych zmian ,gdyby nie ten jeden wlosek świecący wyrwany do badania.Zycie jest pełne niespodzianek.
k5Hania napisał:
26-10-2008 18:54
Najbardziej jestem załamana tym, że Ola 3 tygodnie temu dostała się do przedszkola. Ma niecałe 3 lata, a tak bardzo jej się tam podoba, że cały czas nawija o przedszkolu i swoich nowych przyjaciółkach. A ja widzę jak ona przez to świetnie się rozwija i uczy się samodzielności. I teraz to wszystko szlag trafił..... . Jestem kompletnie zdruzgotana i załamana, akurat w takiej chwili musiało przyplątać się to g....no. My mamy po prostu pecha. :(((((

Jestem zdecydowana podawać gryzeo, ale trochę się jej boję. Szukam dobrego lekarza, który będzie się na tym znał i nie spi....rzy całego leczenia. Czy nie orientujesz się czy ten lekarz, o którym pisała Iwona, wie jak podawać gryzeo i jak śledzić całe to leczenie tym środkiem? Jeśli ty do takiego lekarza chodzisz, który też się na tym zna, to proszę daj mi na niego namiar.

Z tym goleniem głowy, to tez myslę, że to dobry pomysł, tym bardziej, że wczoraj pod lampą widziałam takie świecące drobinki z tyłu na włosach Oli ( w ogóle ona tego grzyba ma z tyłu głowy). Ale powstrzymuje się jak a razie, z tego względu, że to dziewczynka i sama rozumiesz. Zobaczymy co powie na to lekarz, ale jeśli będzie mus to trudno - włosy zawsze odrosną.

Jutro cały dzień będę latać po lekarzach. Może od razu dostanę się tam na Okopową do dermatologa - muszę, bo normalnie do wariatkowa mnie odwiozą jeśli nie zobaczy tego lekarz i nie zaczniemy leczenia. A z kotem jedziemy po południu do dermatologa od kotów na Białobrzeską, na ochotę. Paranoją jest to, że kota szybciej umówiłam na wizytę do dermo, niż dziecko, np. na szlenkierów mam dopiero na 18 list.

Sama też nie wiem co sądzić na temat Lamisilu, bo dziś spotkałam się z opinia, że dziewczyna wyleczyła dziecko lamisilem bez żadnych problemów i nie było przerzutów, a z drugiej strony wiem, że Lamisilem leczy się grzybice paznokci, a nie skóry głowy. Mam juz mętlik w głowie.

a czy twoje dziecko już chodzi do przedszkola, jeśli tak to po jakim czasie po zastosowaniu gryzeo?
k5Hania napisał:
26-10-2008 19:12
W ogóle chce ci podziękować za twoje zainteresowanie i rady, dzięki temu łatwiej to znoszę i nie przejmuję się aż tak tym grzybem. Wiem, że skoro tobie i innym się udało to i mi się uda tego pozbyć to tylko kwestia czasu i dobrego leczenia. Tylko to przedszkole.... :((

Na prawdę jestem ci bardzo wdzięczna. :))
k5ewamarnik napisał:
26-10-2008 20:56
Drobinki które widziałaś to pewnie kurz on też świeci na zielono ,a grzyb na seledynowo.Problemem jest to ze Ola ma 3 latka i jesli chodzi o dawkowanie czy podanie dziecku w tym wieku gryzo -ja nie mam pojęcia slyszałam o gryzo w kroplach mój syn ma pięć latek .My stosowaliśmy lamisil od lutego do połowy kwietnia ZERO poprawy wręcz grzyb gonił grzyba ,od lekarz dowiedziałam sie o gryzo że stosuje się w przypadkach kiedy lamisil nie pomaga,ale jak lek jest nie dostępny w polsce lekarze nie mogą ci go proponować ,Czy Ola leżakuje w przedszkolu? mój syn nie chodził od lutego do przedszkola do wakacji.Lekarz stanowczo nam zabronila ,w przypadku tak malych dzieci bardzo ciężko jest ich upilnować ,nawet jak by chodził w czapce inne dziecko z ciekawości chciałoby przymierzyc itd.on tak się do czapki przyzwyczaił że jak mu ściągałam to się darł ,w nocy jak mu spadła to zaraz poprawiał i jej szukał.Na szlenkierów możesz sie wybrac wczesniej i osobiście prosić o audiencje na pewno was przyjmą,tylko jak dermatolog zaczyna przyjmowac bo pod koniec wizyt robi się korek. Ja nie jestem wstanie polecić ci lekarz,bo sama nie jestem do niej przekonana,tam przy pierwszej wizycie nikt ci nie poleci gryzo i raczej nie pomoże a twoje dziecko będzie trędowate.Tym optymistycznym akcetem kończe.Pozdrawiam i głowa do góry, a jak moge to służe pomocą
k5Hania napisał:
26-10-2008 21:57
Ola nie leżakuje, na szczęście. Odbieram ją tuz po obiedzie. Dzici są dobrze pilnowane, więc wątpliwe, by wymieniały się czapkami, tym bardziej, że przedszkole wiedział o naszym problemie. Ponadto chuchałam na zimne i gdy nosiła opatrunek na wszelki wypadek zakładałem jej chusteczkę, która przykrywała całą główkę, z resztą tak jak twój synek chodziła w niej non stop, tylko na noc zdejmowałyśmy, więc też wiedziała, że absolutnie nie można tego ruszać. Tylko kiedy dermo powiedział, że ok jest już, pozbyłyśmy się i opatrunku i chustki na włosy, bo myślałam, że ok już. Szczęście w nieszczęściu, że Ola zaczęła chorować w przedszkolu, więc jak na razie pochodziła max 10 dni, z czego przez połowę czasu miała zasłoniętą główkę. W piątek już dzwoniłam do przedszkola, że Ola od poniedziałku na razie nie będzie przychodzić. Myślę, że z gryzo nie będzie problemu, można ją stosować u dzieci od drugiego roku życia, a że jest w tabletkach to wiem, że Ola sobie poradzi z przełknięciem.

Jutro rozpoczynam wyprawę po lekarzach, to już się stało naszym nałogiem, więc jest ok. Tylko wkurzę się jeśli jutro nigdzie się nie dostanę, a z tym to jest problem. Najbliższą wizytę u dermo mamy w środę w Międzylesiu, więc nie jest tak źle. Ale na pewno zrobię badanie. Czy wynik będzie od razu, czy trzeba będzie czekać, bo wiem, że na niektóre wyniki się czeka. Pozdrawiam.
k5Hania napisał:
28-10-2008 10:01
Wczoraj udało nam się dostać na prywatna wizytę u dermo. Kazała zrobić badania, by potwierdzić, że to na pewno grzyb. Powiedziała, że leczenie będzie Lamisilem, ale od razu zastrzegła, że absolutnie nie tym polskim, tylko zagranicznym, bo ten polski jest do d... Więc już sama nie wiem, a jaki ty podawałaś? Powiedziałam o gryzo, powiedziała, że na razie nie ma takiej potrzebny, bo ten Lamisl na pewno pomoże.

No i teraz się zdziwisz. Zapytałam się jak w tym przypadku z chodzeniem Oli do przedszkola. Ona powiedziała, że nie widzi żadnego problemu, ponieważ ciężko jest zarazić się grzybem od drugiego człowieka. Na razie Ola i tak jest w domu, bo jest chora. W czwatrek jedziemy na Leszno zrobić badania, a jutro mamy jeszcze jedną wizytę u dermo w Międzylesiu, zobaczymy, co powie ten. Pozdrawiam
k5ewamarnik napisał:
28-10-2008 10:48
Lamisil podawałam kupiony w polsce ,nie wiem czym się różni od zagranicznego . Z zarazliwością bym mimo wszystko zachowała ostrożność wszak jak sama nazwa wskazuje to grzybica i jak wszyscy wiemy jest zarazliwa,może nie tak jak grypa czy inne wirusówki ,ale na pewno jest, nam dorosłym trudno by było się zarazic a przy dzieciakach trzeba uważać .
k5Hania napisał:
28-10-2008 11:12
Ten Lamisil też się kupuje w Polsce, ale jak powiedziała dermo chodzi o Lamisil produkowany za granicą, a nie w Polsce. Zapytałam jaka jest różnica. Ona mi powiedziała, że w składzie - tłumaczyła mi to, ale nie pamiętam tych terminów med. Dlatego ten produkowany u nas nie działa.
k5Hania napisał:
30-10-2008 15:20
Zrobiłyśmy dziś na Lesznie badania i mamy grzyba. Wczoraj byłyśmy u dermatologa w Międzylesiu. I chyba trafiliśmy w końcu na konkretnego lekarza. Od razu wspomniała o gryzeofulwinie. Powiedziała, że na początek spróbujemy tym co mamy, czyli Lamisilem, ale od razu powiedziała, że nie u wszystkich dzieci działa i trzeba będzie sprowadzić gryzeofulwinę. Kiedy ten lek był jeszcze dostępny, to leczyła nim dzieci w szpitalu na Lesznie. Pani z gabinetu mikologicznego potwierdziła, że teraz jesteśmy w dobrych rekach. Więc od poniedziałku zanim nie sprowadzimy gryzeo, zaczynamy leczenie Lamisilem. Oby pomogło, a jak nie to gryzeofulwina - ważne, że jest lekarz, który potrafi się tym zająć.
k5Iwona napisał:
07-11-2008 23:00
Cześć dziewczyny!
Jestem przerażona jak czytam czego doświadczacie w związku z grzybem. Dawno tu nie zaglądałam, bo grzyb to dla mnie odległe juz wspomnienie, ale wszystko wróciło i współczuję wam. Ja podałam gryzeofulwinę ze strachem, ale byłam zdecydowana i jak pisałam od razu widać było efekty! Minęło już prawie pół roku i nic nie powraca, nawet ostatnio świeciłam dzieciakom włosy lampą wooda i nic, są czyści. W październiku byłam na wakacjach we Francji, moja znajoma Francuzka jest tam lekarzem i bardzo się dziwiła dlaczego nie leczy się u nas gryzeofulwiną (szczególnie jeżeli chodzi o Microsporum). Nie bójcie się jej podać!! Oczywiście pod kontrolą lekarza. Wiem,że teraz łatwo mi o tym pisać, bo przez to przeszłam, ale gryzeo naprawdę podziałała, a miałam dwoje dzieci zarażonych! Koszmar co wtedy przeżywałam!!Trzymam za was kciuki, a przede wszystkim, za to żebyście trafiły na dobrych lekarzy!
k5Hania napisał:
10-11-2008 16:41
Hej Iwona. My z grzybica bujamy się od początku września (wtedy to zauważyłam). Myślę, że teraz trafiłyśmy na dobrego lekarza - kiedy jeszcze u nas gryzeofulwina była dostępna, leczyła nią dzieci w szpitalu na Lesznie. Od tygodnia na razie Ola bierze dziennie pół Lamisilu. Na początku grudnia idziemy na badania,jeśli nie pomoże, to zaczynamy leczenie gryzeofulwiną. Rozmawiałam z ta doktór i nie ma żadnych podstaw, aby obawiać sie gryzeofulwiny, natomiast Lamisilu nie wolno brać dłużej niż 4 - 6 tygodni.A co do koncernów farmaceutycznych, nasze przypuszczenia są całkiem prawdopodobne.
k5kalia napisał:
13-11-2008 20:01
moja córka ma plamy z mikrospori na ciele, ale nie na włosach. Czy skóre głowy też zaatakuje? mamy na to jodyne i travogen - pomocy
k5Hania napisał:
14-11-2008 17:26
Witaj Kalia. Istnieje takie prawdopodobieństwo. Moja córka ma grzybicę na głowie, jeden jak i drugi lekarz, powiedział mi, że mogą być przerzuty na ciele. Więc myślę, że w w druga stronę, tj. z ciała na głowę też może być, ale nie musi, bo np U nas przerzutów na ciele nie ma. Z doświadczenia już wiem, że grzybicy szczególnie tej na głowie nie leczy się tylko maściami, ale leczy się przede wszystkim doustnie. Z resztą ten ostatni lekarz powiedział mi, że gdyby wystąpiły przerzuty na ciele, to po lamisilu znikną. Na wszelki wypadek skonsultuj się z jeszcze jednym lekarzem w tej sprawie, powiedz mu o swoich obawach, bo grzybicę na głowie leczy się najciężej - czasami lamisil nie wystarcza i trzeba sprowadzać gryzeofulwinę. Jeśli mieszkasz w Wawie, to mogę ci podać tu na forum namiar na konkretnego lekarza z Międzylesia, u którego my się teraz leczymy.
k5ewamarnik napisał:
14-11-2008 18:41
Witajcie dziewczyny.My jesteśmy po badaniach wynik - ,teraz za miesiąc poddani bedziemy następnej próbie i jak wszysko będzie dobrze to po grzybki tylko do lasu będziemy chodzic.Hania ja tez swoje dziecko leczyłam Lamisilem zagranicznym z niemiec ,bez rezultatu( znalazłam opakowanie z paroma tabletkami).Co do grzybicy skornej to mój dzieciak też miał jedną kropke na ciele ,smarowałam to maścią, w tym czasie brał lamisil i moment to przeszło ale to miejsce jeszcze długo smarowałam ,grzybica skóry to mały pikuś z tym co miał mój syn na głowie , zresztą starałam się wszystko dokładnie opisać. Pozdrawiam i służe pomocną radą .
k5kalia napisał:
14-11-2008 22:36
Byłam dziś u weterynarza. Kotek i dzieci świecą. Syn ma strupki na głowie, córka na razie nie. Kot dostał zastrzyk i tabletki ketokonazol i spray na grzyba. Dzieci też mają brać ketokonazol, ale nie wiem jaka dawka bo weterynarz nie wie jak podawać to ludziom. jestem zs Szczecina i na razie szukam kumatego dermatologa. Z tego co tu piszecie wynika, ze tylko gryzeofluwina pomaga. Moja córka ma 7 lat i boję się . A co ze szkołą?? Czy ona zaraża innych????? Lekarz jakoś niejasno mówił. Syn ma 15 lat i pewnie jemu gryzeo zaszkodzi tak bardzo. Moje dzieci kochają tego kota a przecież jak on jest w domu to zakażanie jest w kołko?? Mamy myć włosy nizoralem( Wam pomagał?) Czy któras z Was ma dziecko mniej więcej jak moja córka czyli ok. 7 lat i 25 kilo wagi?? Jaką wtedy podawałyście dawkę gryzeo?? dzieki za dotychczasowe odpowiedzi :)
k5kalia napisał:
14-11-2008 23:00
Dziewczyny, gapię się na leki w goldfarmie i nie umiem znaleźć gryzeofulwiny, może podscie mo gotowy link aby to zamówić. znalazłam tylko leki w dermatologii do uzyku wewnetrznego które zawierają terbinafinę. Może ja nie umiem szukać, pokierujcie mną, dzieki bardzo
k5ewamarnik napisał:
15-11-2008 17:12
Nie podawaj dzieciom ani kotowi tego lekarstwa ,mój kot po tym mało się nie przekręcił,a o dzieci bała bym się tym bardziej,nie słyszałam by ktokolwiek podawał to dzieciom .Czytałam że nawet weterynarze boją się to przepisywać ze względu na fatalną tolerancje.Zastrzyk który podano kotowi to pewnie szczepionka przeciw grzybiczna ,mój kot dostawał 2krotnie ,podobno bardzo mała skutecznośc .Zastosuj się do wskazówek wyżej Iwona podawała namiary jak zdobyć lekarstwo .Mi zostały tabletki ale dla dwujki nie starczy.Bała bym się bardziej o syna starszego podobno grzybica w okresie dojrzewania może być nie bezpieczna nas to nie dotyczylo więc się nie dowiadywała. Mieszkasz blisko zachodniej granicy tam dostaniesz to lekarstwo na naszą receptę ,może będzie ci łatwiej w ten sposób i postaraj się o tabletki też dla kotka . Dzieciaki twoje są w tym wieku ze wystarczy jak je uświadomisz i będą uważaly przy kontaktach z innymi.Kotka od izoluj.
k5kalia napisał:
15-11-2008 20:28
witam, wchodze na strone goldfarma i szukam leku w lekach stosowanych w dermatologii(wewnętrznych), i nic. Szukam po nazwie którą podała Iwona czyli Likuden lub Fulcin i też nic. Kurde ale jestem gułowata i nie umiem tego poszukać. Dziękuję za pomoc
k5kalia napisał:
15-11-2008 20:31
może któraś z Was ma gotowy link, będę wdzięczna, bo coś się motam
k5Hania napisał:
15-11-2008 20:38
Kalia. Gryzeofulwina jest od nazwą Gricin.
k5Hania napisał:
15-11-2008 21:05
Witaj Kalia. Ja również radzę ci abyś wstrzymała się z tym ketokonazolem, skonsultuj się jeszcze raz z jakimś lekarzem, bo czytałam, że dzieciom ketokonazolu się absolutnie nie podaje!!! Nie masz się co bać gryzeofulwiny. Moja córka ma niecałe 3 latka i waży 12 kg, jeśli do końca listopada nie przejdzie jej po lamisilu, to od grudnia zaczynamy leczenie gryzeofulwiną - słowa naszej lekarz. W tej aptece goldfarm gryzeofulwina jest pod nazwą GRICIN - lekarz na Lesznie to potwierdził. Gryzeofulwiną były u nas leczone dzieci do 89 roku, a potem nie wiadomo czemu ja wycofano, natomiast wszędzie indziej jest stosowana w leczeniu grzybicy.( Natomiast Lamisil jest na liście leków refundowanych - więc już można się domyśleć o co w tym wszystkim chodzi - potężna kasa!!!!!!) A czym sie różnią nasze dzieci od tamtych??

Mimo to poszukaj lekarza, pod którego kontrolą będziesz podawała gryzeofulwinę. Raczej sama nie ryzykuj. Czeka cię przeprawa, bo wiedza wśród dermatologów na temat grzybicy, jej leczenia i gryzeofulwiny jest wręcz karygodna. Ale nie daj sie zmyć. Już się nauczyłam, że grzybicy nie leczy się samymi maściami - to jest tylko leczenie wspomagające, oraz nie poprzestaje na opinii jednego lekarza.

Jeśli chodzi o zaraźliwość tu tez jesteśmy w epoce kamienia łupanego, ponieważ nie tak łatwo jest się zarazić od drugiego człowieka grzybicą, którą przenoszą zwierzęta!!! Tylko u nas dzieci się nie puszcza do przedszkoli, ale to tylko przez strach przed innymi rodzicami. Ponadto jak się dowiedziałam od innej pani dermatolog leczona grzybica nie zaraża!!!

U mnie również był podejrzany kot, ale moje podejrzenia rozwiał dermatolog koci. Mimo, że zwierząta mogą mieć w sobie grzyba i nie chorować, ale zarażać ludzi, to jednak kot mój zostal wykluczony ponieważ on jest z nami od momentu mojej ciąży, więc gdyby to był nasz kot, to Ola by juz zachorowała od razu!!(dodam, że nie wychodzi na spacery - kot domator) Moja Ola grzyba przywiozła z wakacji, była po antybiotykach a tam gdzie byliśmy miała kontakt z wsiowymi kotami, które są baaaardzo zagrzybione.

Kalia. Głowa do góry, masz duże dzieciaki, na pewno z chodzeniem d szkoły nie będzie problemu ( tym bardziej, że nie można pozwolić sobie w tym wieku na niechodzenie do szkoły i zaległości).
ostatnio lekarz mi powiedział, że wszystko, co da się wyleczyć nie należ sie tym przejmować, tylko działać!!! :))))
k5Hania napisał:
15-11-2008 21:12
Witaj ewamarnik. To my podajemy ten sam lamisil, co ty podawałaś swojemu dziecku. Podajemy go do 30 listopada, a 1 -2 grudnia jedziemy na leszno na badania i do tej doktór z Międzylesia. jeśli okaże się, że nie ma poprawy, a na to się nastawiam, to zaczynamy podawać gryzeofulwinę. Także jescze się odezwę i powiem co dalej. Na razie oglądam te miejsca na głowie Oli ale nic nie widzę. Gratuluję wyników!!! :))))

Czytałam, że jeszcze ci został jakiś zapasik gryzeofulwiny, jeśli ci już nie będzie potrzebny, a okaże się, że moja Ola będzie ją musiała brać, to chetnie bym ja od ciebie odkupiła. :))
k5kalia napisał:
15-11-2008 21:24
Dziewczyny, nie macie pojęcia jak mi lepiej, że jest ktoś, kto zna problem i można pogadać. Byłam dziś z dzieciakami u deratologa i zapisał Flumycon w tabletkach. Jeśli to nie podziała to postawię na gryzeo, a zdobędę choćby spod ziemi!!! Nie chcę czekać miesiącami na efekty. Kobieta w mojej aptece ma sprwadzić, czy uda sie gdzieś zdobyć lek Gryzeofulvina FORTE z firmy biosyntez, bo miała coś o tym w swoim aptekarskim komputerze. W Goldpharmie wpisuję Gricin w okienko wyszukiwania i nic!!! Echo, tak jakby tego już tam nie mieli. Jest w tej drudiej aptece w Stanach, ale nie wiem jak się tam płaci, bo nie mam karty Visa. Proszę abyście jednak weszły w Goldpharme i spróbowały poszukać Gricinu, jeśli Wam sie uda, to ja się zapadam pod glebę :). Dziekuję za pomoc, kochane grzybiarki
k5kalia napisał:
15-11-2008 21:44
Mój obstukany w internecie syn, też nie znalazł GRICINU w Goldpharmie, więc pomóżcie kobiety
k5Hania napisał:
15-11-2008 21:48
Kalia nie odchodź jeszcze od kompa. właśie sobie przypomniałam, że mój mąż, kiedy u nas zaczął sie ten poblem znalazł gryzeo w innej aptece internetowej. Za chwilkę wyślę ci linka!!!!!!!!!!!!!!
k5Hania napisał:
15-11-2008 21:51
Kalia muszę cię zmartwić, gryzeofulwina została całkowicie wykreślona w Polsce więc żadna apteka nie ma prawa sprowadzać tego leku - tak nas załatwiono. Ale zaraz wyślę co linka!!!!
k5kalia napisał:
15-11-2008 21:53
czekam cierpliwie, łażę po internecie i szukam i szuuuuuuukam
k5Hania napisał:
15-11-2008 21:58
Kalia, chciałam zapytać o twojego kota. bo myśmy też z naszą córką byliśmy u weterynarza i córka pod lampa świeciła, a kot nie. A czy wasz kot wychodzi na dwór??
k5Hania napisał:
15-11-2008 22:05
SZOK!!!!!!! Właśnie przeczytaliśmy, że weterynarze na legala sprowadzają gryzeofulwinę!!!!!! Leczą ja mi.n konie z grzybicy!!!!!! M. in lecznica na Białobrzeskiej w Wawie, tylko tę ukraińską, a ona słyszałam, że jest gorsza.
k5Hania napisał:
15-11-2008 22:09
Kalia czy byłaś na tej stronie goldpharma.com, ponieważ tam znaleźliśmy gryzeofulwinę!!!!!!!
k5Hania napisał:
15-11-2008 22:24
Kalia. Gryzeofulwina jest także dostępna pod nazwą Fulvicin. Dalsze informacje zaraz :))
k5kalia napisał:
15-11-2008 22:25
jestem nadal przy kompie jakby co:)
k5kalia napisał:
15-11-2008 22:26
tak byłam, ja wpisuję nazwę w wyszukiwarkę i nie mam
k5kalia napisał:
15-11-2008 22:30
napiszę po kolei, wchodzę w goldpharma. com i na zielonym pasku jest miejsce na wpisanie nazwy to wpisuję i klikam na lupę i wyskakuje mi abym rozszerzyła zakres poszukiwań bo nie znaleziona, masakra
k5Hania napisał:
15-11-2008 22:33
Wzuć na wyszukiwarkę jeszcze jedną nazwę gryzeo : Gris Peg. Znajduje sporo aptek, tylko wszystko jest w j. angielskim, a my pogańskich języków nie znamy ;))))
k5Hania napisał:
15-11-2008 22:35
My napisaliśmy na tym pasku gryzeofulwina i znalazł, ale nie podał konkretnych nazw, bo pewnie trzeba się tam zarejestrować.
k5Hania napisał:
15-11-2008 22:36
Poszukaj tych nazw gryzeo na wyszukiwarce google., m.in tej Gris Peg
k5kalia napisał:
15-11-2008 22:37
Hania, nasz kot jest u nas od 26 października, mieszkal przedtem w domku jednorodzinnym w budce na zewnątrz z innymi kotami i łaził na dworze. Nasz kot świeci pod lampą i córka też.Dla kota mamy Orungal i spray Fungiderm i dostał szczepionkę , którą mamy powtórzyć jeszcze dwukrotnie. Jeden dermotolog kazał smarować córkę jodyna aby zdezynfekować krostki. To jakby zasusza je, ale syna mi teraz wysypało. Dopiero od dziś mamy lek Flumycon - zobaczę co po tym
k5kalia napisał:
15-11-2008 22:41
Ja się zarejestrowałam, więc może tam chwilowo tego nie ma lub sama nie wiem co, może nadal coś robię źle
k5Hania napisał:
15-11-2008 22:48
Dużo aptek ma w sprzedaży Gris Peg, ale są to chyba aptki z USA, wysyłają Fedex - em, więc w miar szybko jest u nas,tylko jeden minus, że wszystko po angielsku.
k5kalia napisał:
15-11-2008 22:59
A czy my rodzice tez możemy na to chorować??
k5kalia napisał:
15-11-2008 23:01
tak widzę, ale wszystko fajnie tylko jak za to zapłacić?? nie mam karty Visa ani nic w tym stylu
k5kalia napisał:
15-11-2008 23:03
a poza tym Gris-peg jest po 125mg, a to chyba za mało?? Tak Iwona wczesniej pisała
k5ewamarnik napisał:
16-11-2008 01:13
Dziewczyny widzę że dziś się rozpisalyście na maxa . Jesteście coraz bardziej (obcykane) Hania integrujesz się z grzybiarami.Dziewczyny z tym cholerstwem musimy się trzymać razem.Z całego serducha życze powodzenia.
k5Iwona napisał:
16-11-2008 17:40
26 czerwca 2008 roku wysłałam dwa maile opisujące moją "przygodę" z grzybicą i z prośbą o odpowiedź na pytania: " 1. Dlaczego na wizytę do dermatologa, ja, jako osoba od wielu lat płacąca składki, muszę czekać wiele miesięcy, podczas gdy choroba rozwija się w najlepsze (mnie stać na prywatne wizyty, ale ręczę, że są osoby, których na to nie stać).
2. I pytanie podstawowe, dlaczego GRYZEOFULIWNA w Polsce jest niedostępna, (wiem, że w tej chwili jest to jedyny lek działający na już zmutowane grzyby (doktor przeprowadzająca badanie mikologiczne, coraz częściej się z tym spotyka), które są odporne na terbinafinę zawartą w Lamisilu).
3. Dlaczego nie dajecie nam wyboru w leczeniu? Tylko proszę nie pisać, że gryzeofulwina jest bardzo toksyczna, bo to wiem, ale wiem również, że cały świat tym właśnie leczy grzybicę skóry owłosionej, oprócz Polski. "
Oczywiście do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi, właśnie planuję ponowić moją prośbę, bo to jest skandaliczne, że jesteśmy tak bezsilne wobec wielkich koncernów,które dyktują warunki!!!!!
Podaję Wam adresy mailowe, może jak nas więcej wyśle takie zapytanie, to ktos się tym zainteresuje?!?!
Rzecznik Praw Pacjenta :
rpp@nfz-warszawa.pl
oraz
Biuro Praw Pacjenta
sekretariat@bpp.waw.pl

Może dogadajmy się kiedy i wyślemy wszystkie maile w jednym dniu, czy tygodniu, żeby oddźwięk był wiekszy!!
k5Hania napisał:
17-11-2008 16:06
Witajcie dziewczyny!!!! Kalia mam dla ciebie informacje, która myślę, że ci się przyda, dlatego, że mieszkasz blisko granicy. Polski lekarz może wypisać receptę na lek, który został wycofany z rejestru, w naszym przypadku na gryzeofulwinę!!!! (Nazwa leku jest pisana w j. łacińskim). Taką receptę można zrealizować w aptekach w UE, tylko lek jest wówczas 100% płatny. Wiadomość z pierwszej ręki - od znajomych aptekarzy.

Sama mam dziecko dotknięte grzybicą, a więc szukam informacji w jaki sposób można zdobyć gryzeofulwinę, być może, że będę jej też potrzebować. Jeśli zdobędę nowe informacje, to od razu dziele się z wami, ponieważ trzeba sobie pomagać.

A co do meili Iwony - to jest świetny pomysł!!!!! Ja na pewno taki wyślę. Nawet jestem w stanie napisać o tym samemu ministrowi zdrowia, bo to po prostu jest CHORE!!!!!!!!!

Ewamarnik czytałam wcześniej, że został ci jeszcze mały zapasik gryzeofulwiny. Jeśli nie będzie ci on już potrzebny, to chętnie go od ciebie odkupię. Pozdrawiam :)))))))
k5kalia napisał:
18-11-2008 20:08
witam, wiem ,że w Niemczech można kupić gryzeo, ale problem w recepcie.Byłam u dwoch dermo i rozmawiałam z milionem osób( znajome aptekarki) i nic. Przed chwilą rozmawiałam z jedną dermatolog i każe zrobic mi badania mykologiczne a potem iść do niej, badania po 50 zł na dziecko. Jak wspomiałam o gryzeo to powiedziała,ze są inne leki także skuteczne. Zastanawiam się dlaczego kot dostał Orungal a dzieci nie, tylko jakieś bzdetne smarowanka. Córka nie ma nowych plamek, ale wokół trzech zrobiły sie spore, czerwone obwódki, jakby placki - czy Wy też to znacie? Jeśli kot wyzdrowieje a dzieci nie to one znów zarażą kota i to walka z wiatrakami. Ta dermo z która rozmawaiałam to ponoć jedna z lepszych w mieście, ale widzę ,że gryzeo nie wypisze. Ja jestem na poczatku drogi z grzybami. Powiem szczerze mam mętlik w głowie.
k5kalia napisał:
18-11-2008 20:14
Chyba pojade do Warszawy do lekarza Iwony jak już nic mi innego nie pozostanie.:) PYTANIE - czy świecenie grzybów to 100 proc. pewnie, że to Microsporium??? może badanie myko wykaże, że to inny grzyb reagujący na inne leki, chociaż nowy kotek + wysypka na skórze to na pewno Microsporium, ale może........Nadzieja matką
k5kalia napisał:
18-11-2008 20:20
A z tej apteki megastore zamawia się bez recpty??
k5Hania napisał:
18-11-2008 20:44
Jeżeli dermatolog zalecił ci tylko smarowanie, to zmień natychmiast lekarza, bo szkoda twojego czau. Grzybicy na głowie nie leczy się tylko samymi maściami!!!!! To jest tylko leczenie wspomagające, a leczy się ogólnoustrojowo. Nie jestem dermatologiem, ale interesuje się tym co ma moje dziecko na głowie i wiem, że jak na razie lepszego leku od gryzeofulwiny na to nie ma. Moja córka na razie jest na Lmisilu, łudzę się, że jej to pomoże (mam taką nadzieję), ale dermatolog uświadomił mnie, że na jedne dzieci Lamisil działa, a na drugie nie i trzeba sprowadzić gryzeo. Poszukaj jeszcze lekarzy u siebie, jeśli nie trafisz na odpowiedniego dermatologa, to polecam ci mojego z Międzylesia - państwowo. albo jedź do lekarza do Niemiec, masz blisko, zapłacisz za wizytę, ale będziesz wiedziała za co płacisz, bo ci byle czego nie przepisze.

Co do kota od weterynarzy wiem, że w druga stronę to nie idzie. Tzn. kot się od dziecka nie zarazi. Powodzenia, wiem ile cię to kosztuje nerwów i nie tylko. Najważniejsze to trafić na dobrego lekarza, to już jest połowa sukcesu.

A tak w ogóle co ci ta dermo przepisała na tego grzyba na głowie??
k5dotkaa napisał:
20-11-2008 21:09
dziewczyny u mojego syna jest coraz gozej na tej główce,najpierw ten szampon jakby pomagal a teraz znowu to cos jest na glowce i jakby wieksze,dzis bylismy u lekarza i lekarka pobrala to swiństwo i dala do analizy.Zostalo mi tylko czekac na wyniki.powiedzcie mi czy wasze dzieci skarzą sie na to ze ich to swedzi?
k5Iwona napisał:
20-11-2008 22:22
Witaj, moje dzieci nie skarżyły się na swędzenie, w ogóle nie czuły,że coś tam mają, dopiero pod koniec leczenia syna to miejsce swędziało, ale delikatnie.
Ps. mam do oddania 50 tabletek gryzeo 250, którą wyleczyłam swoje dzieci, służę pomocą!
Pozdrawiam
k5dotkaa napisał:
20-11-2008 23:54
dzis jak mąż byl z synek u lekarza to lekarka przepisala jeszcze jeden szampon nazywa sie ketoconazole shampoo.A na wyniki muszę czekac kilka tygodni słuchajcie ja juz poprostu wariuję.Nawet nie mam pojecia skad to syn mogl wziąść.to zaczelo sie w sierpiu tego roku jak przyjechalismy na wakacje do Polski.Caly dzien byl prawie poza domem bawil sie z innymi dziecmi czy mogl sie zarazic od ktoregos dziecka???
k5Hania napisał:
21-11-2008 10:36
Witaj Iwona, chętnie odkupię od Ciebie te tabletki. Jak pisałam moja Ola do końca listopada jest na Lamisilu, a na początku grudnia jedziemy na badania. Jeśli okaże się, że grzyb jest, wówczas będę potrzeba gryzeofulwinę i wiem, że będę miała problem by ją kupić. Mieszkam w Warszawie, więc jak mogłybyśmy się skontaktować??
k5Hania napisał:
21-11-2008 10:47
A co do swędzenia. Moja Ola też się nie skarżyła na swędzenie, raczej to przebiega bezobjawowo. Swędziało ją tylko wtedy gdy się spociła. Gdy wciągu dnia budziła się z drzemki, miała spoconą główkę i wtedy się w tym miejscu drapała, wtedy to zauważyłam.
k5ewamarnik napisał:
21-11-2008 12:26
Mojego syna czasami to swędziało ,ale czuł kiedy zaczynały mu się robić nowe ogniska ,mówił że ma nową gulkę coprawda ja tego nie wyczuwałam ale on to czul pod skórą.Co do szamponu my też go uzywaliśmy jest bardzo dobry silniejsz od nizoralu,ale to za malo z samym szamponem sobie nie poradzisz, używaj go raz w tygodniu a codziennie myj pokrzywowym .Raczej od dzieci się nie zaraził,ale my wszystkie nie mamy na to odpowiedzi czy dzieci zarażają czy też nie.Ja mam 60 tabl 250mg ,i mam jeszcze zamówione.Co do Lamisilu to lekarze wiedzą o znikomej skuteczności tego leku ,ale muszą podjąć nim leczenie ,wszak żyjemy w kraju cywilizowanym i nie mogą powiedzieć pacjętowi że na to schorzenie sami muszą szukać lekarstwa bo to jest zabronione,więc sugerują że poleczymy Lamisilem pani w tym czasie rozejży sie za gryzo,bo lekarstwo dostępne w Polsce g..no pomoże.Nasze leczenie Lamisilem nic nie dało jak zobaczylam że kupy mojego dzieciaka mają kolor bardzo jasny (jest to skutek uboczny tego leku i świadczy że wątroba zaczyna zle pracowac)bez konsultacji z lekarzem odstawiłam to dziadostwo i cierpliwie zaczełam czekac na gryzo.
k5dotkaa napisał:
21-11-2008 17:15
ewamarnik bardzo ci dziękuje za odpowiedz.my dopiero za kilka tygodni bedziemy wiedziec co syn ma na glowie.ALe ja nie mam wątpliwosci ze to grzyb.I nie mam pojęcia jak go leczą tu w Anglii.Mamy jeszcze 1,5 roczną córeczkę i szczeze mowiac boję sie teraz ze i ona to moze złapac.niech mi ktos napisze co powinnam robic jak uchronic córeczkę przed tyym dziadostwem???z góry dziękuje za odpowiedz.
k5Hania napisał:
21-11-2008 18:08
Dotkaa, aby się dowiedzieć czy twoje dziecko ma na głowie grzyba nie trzeba czekać tygodni.!!! Np. są specjalne lampy do tego nazywa się lampa Wooda pod tą lampą grzyb świeci, a więc wynik masz od razu i wiesz czy to jest grzyb czy nie!!! Nie wiem jak w Anglii robi się te badania, ale tu w Polsce podczas badania mykologicznego pobierają to do analizy i wynik jest po godzinie, natomiast po ok trzech tygodniach masz wynik wysiewu czyli jaki to jest rodzaj grzyba. Więc dziwię się strasznie, że tam każą czekać ci tygodniami na wynik i każą ci żyć w niepewności, skoro są na to sposoby!!!
k5dotkaa napisał:
21-11-2008 18:21
Hania dziękuje za informacje zastanawialam sie o co chodzi z ta lampą cos tam pisalyscie o niej.To ja nie rozumiem dlaczego muszę czekac kilka tygodni na wynik?>?Jesli tu czegos takiego nie robią chodzi mi o lampę to napewno w lutym zrobię to w POlsce bo wybieram sie na ferie z dziecmi.Co do szamponu to lekarka mowila zeby myc tylko to miejsce zeby nie myc calej główki a w intenecie nic nie pisze zebym tylko myla tego grzyba a resztę wlosów nie.Mowię wam ze ja juz głupieje.
k5Hania napisał:
21-11-2008 19:05
Dotkaa, wybierzcie się może jeszcze raz do lekarza dermatologa i poproś o badanie, które natychmiast da ci wynik, możesz powiedzieć, że wiesz, że można to sprawdzić np. Lampą Wooda i badaniem mikroskopijnym!!! Ponadto wiedząc już, że jest to grzyb nie czeka się już kilka tyg na wysiew, tylko od razu zaczyna się leczenie.Widzę,że olewactwo u lekarzy jest wszędzie rozpowszechnione. My dopiero u weterynarza mogliśmy skorzystać z lampy Wooda, bo oczywiście w gabinetach dermatologicznych tego brak!!!!! I wtedy weterynarz potwierdził nasze przypuszczenia, że to grzybica. PARANOJA, że trzeba z dzieciakiem jeździć po weterynarzach, bo lekarze mają wszystko gdzieś.
k5ewamarnik napisał:
21-11-2008 20:49
Dokładnie znajdz klinikę weterynaryjną która posiada taką lampę ,na całym świecie nazwa ta sama .Taką lampą kiedyś sprawdzało się pieniądze teraz nie do kupienia w Polsce ma ona słabszą moc od tych specjalistycznych .Ja już miałam takową zakupić ale cena 500stówek deczko mnie przerosła (jak wcześniej pisałam na zdiagnozowanie i nim podjeliśmy leczenie wydałam majątek).Szamponem myj całą głowę,włosy po nim są tempe bez połysku i dziwne w dotyku ale to minie po wyleczeniu .Jeśli chodzi o zarazliwość to uważaj ,ale nie przesadzaj my nikogo nie zaraziliśmy nim to zdiagnozowalom dziecko moje miało normalny kontakt z każdym .Dopiero pózniej ze względów profilaktycznych i estetycznych musial chodzić w czapce.
k5ewamarnik napisał:
21-11-2008 21:23
Musisz czekać na określenie rodzaju grzyba z tego co wiem to są dwa rodzaje jeden to microsporum canis(łacina -nazwa wywodzi się od psa ale zarażają koty ,niby od psa nie można sie zarazić i od człowieka pewnie też ale to jest moja hipoteza (jak tak dalej pojdzie to będe najlepszym specjalistą w kraju hihihi...)).Słowo grzybica mnie przeraża nim określono nam rodzaj grzyba ,a takowego zdiagnozowano ,przebadaliśmy całej rodzinie nogi ,ręce czy my tego nie rozsiewamy.Badania nic nie wykazaly podejżewaliśmy wszystkich że mojego syna zarazili ,no bo skąd w naszym domu grzybica ,temat dla mnie bardzo wstydliwy i teraz bolesny (ale wychodzę na prostą).Drugi grzybek nazwę ma tryho-coś tam -wetarynarz jak zobaczył głowe mojego syna wymienił tę nazwę (jest to coś gorszego od mikrosporum bo pozostawia blizny)byliśmy na SGGW najlepsi specjaliści itd ,u kota nic nie stwierdzono . Więc szukałam dalej znalazłam doktora z Białobrzeskiej Dembele(każdy go chwali w sieci jeśli chodzi o grzybice) pojechaliśmy z kotem nic nie wykrył kazał przyjechać z dzieckiem (czulam się jak idiotka z dzieckiem u weta ,a wet murzyn ).Postawil diagnoze że to kot jest nosicielem . wytlumaczył mi co i jak ,ale w tej g..nianej chorobie więcej jest znakow zapytania niż odpowiedzi .
k5Hania napisał:
21-11-2008 22:39
Kiedy robiłam badania mykologiczne mojemu dziecku, gdy otrzymałam wynik, to powiedziałam tej pani z gabinetu mykologicznego, że boję się, że to może być ta postać grzybicy głębokiej, po której włosy już nie odrastają i zostają trwałe blizny. Powiedziała, że nie ma co się obawiać, bo jeśli nawet jest to postać głęboka, to włosy odrosną. Jest jeden rodzaj grzyba, po którym włosy nie odrastają, ale w naszym klimacie ten grzyb nie występuje. Więc nie ma co się martwić.

A obecność grzyba można sprawdzić, tak jak napisała ewamarnik, zwyczajnym testerem do banknotów(chodzi o promienie uv, pod którymi grzyb świeci)

A jeśli chodzi o samą grzybicę ( w tej sprawie również jestem ekspertem :)). Zapytajcie lekarzy, to coś wam na ten temat powiedzą.Kiedyś na grzybicę chorowały ludzie z określonych zawodów czyli górnicy, rolnicy (stopy i gumiaki =grzybica)oraz praczki (ręce, które cały czas moczyły w wodzie) Ale tak rzadko ktoś miał grzybicę, bo ludzie nie dbali tak o czystość jak dziś.
A dziś jest na rynku wiele świetnych specyfików, które świetnie czyszczą skórę, ale nie tyko z brudu, bo i usuwają te dobre bakterie, które nas chronią, a natura nie lubi wolnych miejsc w przyrodzie więc zaraz coś tam się przypałęta. Zwróćcie uwagę na to, że tam gdzie nie dba się aż tak o czystość, mało jest przypadków grzybicy.

A i jeszcze zapomniałam dodać, że od psa również można zarazić się grzybicą, tak jak od kota. Pies także może być nosicielem. Wiem to z doświadczenia jednej pani, która pracuje w przedszkolu, do którego "chodzi"(bo jak na razie to przedszkole mam w domu)moje dziecko
k5Iwona napisał:
23-11-2008 10:52
Do Hani. Mieszkam w okolicach Janek, Raszyna, więc, albo tu sie spotkajmy, albo podaj adres to Ci prześlę tabletki pocztą.
Iwona
k5Hania napisał:
23-11-2008 22:53
Witaj Iwona, jestem ci niesamowicie wdzięczna. Podam ci adres mojego meila h.duszak@wp.pl - jeśli możesz to prześlij mi na niego jakiś namiar telefoniczny (tak będzie nam wygodniej się umówić). Bardzo ci dziękuję i pozdrawiam.
k5Hania napisał:
01-12-2008 16:21
Cześć dziewczyny. Mamy już wynik wysiewu i jesteśmy obdarzeni Microsporum canis. Dzisiaj robiłyśmy kolejne badania. Sprawdzałyśmy czy jest poprawa po Lamisilu. I wyszło, że jest bardzo duża. Mykolog jak i lekarz z gabinetu byli bardzo zaskoczeni, bo przy badaniu świeciły tylko dwa włoski. Myśleli, że Ola była leczona Lamisilem w szpitalu, i jeszcze bardziej się zdziwili, kiedy powiedziałam im , że leczymy ją w domu. Jednym słowem podobno jest rewelacja i prawdopodobnie gryzeofulwina nie będzie potrzebna. Ale nie nastawiam się jeszcze na to. Jutro jedziemy do dermatologa i wtedy się okaże co dalej. Także zobaczymy!!
k5Hania napisał:
02-12-2008 22:17
Hej. Jesteśmy już po wizycie u dermatologa. Od jutra podajemy gryzeofulwinę 2 x pół tabletki dziennie. W badaniu miałam napisane mimo wszystko obecność grzybów chorobotwórczych, wytłumaczyła, że przy badaniu była widziana grzybnia, ale była martwa lub osłabiona Lamisilem, natomiast dwa włosy świeciły mocno, co znaczy, że w tym miejscu grzyb jest cały czas aktywny. Niechętna była gryzeofulwinie i proponowała przedłużyć leczenie Lamisilem o dwa tygodnie, bo działa. My się nie zgodziliśmy, bo znów nie mieliśmy gwarancji czy na pewno zadziała. Potwierdziła, że gryzeo jest znacznie lepsza i sama widziała efekty. Powiedzieliśmy, że i tak my podamy dziecku gryzeofulwinę, a ją prosimy tylko o nadzorowanie podawania leku. A jeśli będzie trzeba, to pojedziemy na wizytę do dermatologa do Niemiec, który od razu poleci gryzeofulwinę. Po rozmowie dostaliśmy recepte n gryzeo i na maść Gricin, też wycofana z Polski, bo też zawiera gryzeofulwinę. Po prostu to jest chore, wycofali gryzeofulwinę, bo niby jest trująca, a sama maść też??? PARANOJA. Od kiedy rządzącym i koncernom zależy na naszym zdrowiu???
k5anna napisał:
05-01-2009 10:39
Witam!

Poszukuje leku Gryzeofulwina pod jakąkolwiek możliwą postacią. Czy któraś z Pań zamawiajacych ten lek z zagranicy ma może choćby jedno opakowanie do odsprzedaży? Zapłace każdą cenę. To dla mnie bardzo ważne.

Proszę o kontakt aniakazimierczak@op.pl
k5ewamarnik napisał:
05-01-2009 20:36
O rany wszystko pozmieniali wogóle nie kumam gdzie pisze ,trzeba się ciągle logować masakra.Mam lekarstwo .Aniu dla kogo je potrzebujesz?
k5Hania napisał:
06-01-2009 14:43
Cześć dziewczyny. Jesteśmy właśnie po badaniach :)))Cztery tygodnie gryzeofulwiny i grzyba ani śladu. Lampa Wooda - ujemna, badanie mikroskopijne, również nie stwierdziło obecności grzybów :)) Jutro jeszcze wizyta u dermatologa i od poniedziałku do przedszkola :))))

Wiadomość z pierwszej ręki: w Niemczech też zamierzają wycofać gryzeofulwinę ze względu na szkodliwość. Maść gricin już została wycofana. Czym będziemy leczyć nasze dzieci, skoro jedyny skuteczny lek się wycofuje? Chociaż jeśli się okaże, że nie ma innego skutecznego leku na grzybicę skóry głowy u dzieci, to znów ją wprowadzą - wiadomość od naszego pediatry.

Jeśli się okaże, że to koniec leczenia, również będę miała do oddania tabletki Griseo- CT 125 mg, sprowadzone z Niemiec. Niech pomogą kolejnemu dziecku w potrzebie. Pozdrawiam :))))
k5maniulek napisał:
09-01-2009 22:58
przede wszystkim dziekuje ze moglam tyle przeczytac na tym wątku !

mam pytanie czy jak zamówilam gryzeo w stanach przez podana tutaj stronę internetową to czy URZĄD CELNY się nie doczepi ?

może ktos zna odpowiedz ? bo ja niestety nie :'(


mam nadzieje że gryseo pomoze małemu bo mnie ręce opadły :(

a tu tyle czekania jeszcze jak paczuszka przyjdzie o ile jej urząd celny nie przejmie :(
k5maniulek napisał:
09-01-2009 23:13
i pytanie dodatkowe czy ktos ma odsprzedac gryzeo?? Haniu czy to u Ciebie aktualne ? bo jak mi urząd celny paczkę nie puści to gleba :(


Boże czuję się jak partyzant :(
k5Hania napisał:
10-01-2009 09:56
Witaj. Nie masz powodu do obaw, paczka na pewno do ciebie dotrze. Ja gryzeofulwinę dostałam z Niemiec, tamtejszy lekarz mi ją przepisał - paczka dotarła bez problemu. Ja muszę się jeszcze wstrzymać, ponieważ jeszcze dwukrotnie będę musiała zrobić dziecku badania, jeśli wynik będzie ujemny, wtedy będę mogła oddać gryzeofulwinę.

W ogóle nie rozumiem dlaczego lek, który pomaga zostaje wycofany. Nam gryzeo pomogła po 5 tygodniach, po tygodniu już widziałam poprawę, skóra przestała się łuszczyć. W tym momencie leku już nie podajemy, Ola wczoraj pierwszy raz po dwóch miesiącach poszła do przedszkola. Żadnych skutków ubocznych nie było, jedynie trochę podniesione badanie wątroby - ale po Lamisilu jest to samo. Razem z gryzeo podawałam Sylimarol ten słabszy i jeszcze dziecko go bierze.

Przede wszystkim radzę Ci żebyś nie podawała leku sama, niech dziecko będzie pod opieką dermatologa, który zaleci dawkę, powiadom też pediatrę, który zleci badania krwi. Pozdrawiam i życzę powodzenia, na pewno się uda :-)
k5Iwona napisał:
10-01-2009 10:43
Witajcie!Lekarstwo powinno dotrzeć bez problemu, ja zamawiałam w Stanach i doszło. Hania, dobrze, że podajesz jeszcze gryzeo, bo u mojego syna jest nawrót choroby, prawdopodobnie został jeszcze jeden włosek zakazony, bo za krótko podawałam gryzeo. Ale nic to, mam gryzeo i już podjełam leczenie, jestem bardzo optymistycznie nastawiona. Gryzeo jest jeszcze dopuszczone do obrotu we Francji i będę w przyszłym tygodniu miała dostawę:) Trzymajcie się "grzybiarze":))
k5Hania napisał:
10-01-2009 11:19
Witaj Iwona. My od czwartku już nie podajemy gryzeofulwiny - dermatolog kazał już odstawić. Powiedziała, że w szpitalu kiedy dziecko już miało wynik ujemny, gryzeofulwinę odstawiano. Po jakim czasie masz nawrót choroby? I jak to stwierdziłaś?

My za dwa tygodnie powtarzamy badania mykologiczne, i za kolejne dwa jeszcze raz. Podobno jeszcze po wyleczeniu robi się dodatkowe badania na wszelki wypadek. Jeśli wyniki będą ujemne, to dajemy już sobie spokój.
k5Hania napisał:
10-01-2009 11:30
Iwona aż mi serce mocniej zabiło i słabo mi się zrobiło. Napisz mi koniecznie ile czasu podawałaś gryzeo i jaką dawkę?????

My gryzeo brałyśmy równo 5 tygodni i lekarz przepisał maksymalną dawkę jaką mógł czyli 20 mg/kg, czyli Ola brała dwa razy dziennie po 125 mg. Podobno ten lekarz z Niemiec, który nam przepisał gryzeo, aż się przestraszył, że Ola dostała tak dużą dawkę.
k5Iwona napisał:
10-01-2009 12:04
Hej, syn dostawał dawkę 375 przez 5 tygodni i kilka dni po odstawieniu, zauważyłam świecący jeden włosek, który po prostu wyrwałam i myslałam, że sprawa załatwiona, a on tam się przyczaił i wyszedł pół roku po wyleczeniu!! Na początku myślałam, że to od żelu do włosów (synek lubi robić sobie irokeza), ale podświadomie już wiedziałam, że to TO. W lampie świeciło się "pięknym" zielonym kolorem. No i w badaniu też wyszło, że to microsporum, ehhh... Pewnie dodatkową przyczyną jest niższa odporność syna, być może związane jest to z tym, że jest lekkim alergikiem, bo nie jest chorobliwy, wręcz bym powiedziała, że poza małym kaszlem to nie choruje, ale może na grzyby jest podatny, nie wiem sama. W poniedziałek idę do dermatologa, która jest bardzo doświadczona (tak mówią), może ona w końcu powie jakieś konkrety.
k5Hania napisał:
10-01-2009 12:23
Ile twój syn waży? Moja córka waży 12 kg i dostała taką dawkę, chcę porównać czy oboje dostawali taką samą. Jak z przedszkolem?

My za kilka dni sprawdzimy czy jest ok, kupiliśmy żarówkę UV.

W razie czego polecam ci lekarza u którego my się leczymy dr. Aldona Uzarowicz Międzyleski Szpital Specjalistyczny - bardzo konkretny lekarz.Terminy tam są długie, ale jak pojedziesz i powiesz jej o tym i zapytasz ja czy was przyjmie, to na pewno was przyjmie. Przyjmuje we wtorki i środy godziny 14 - 19. Powodzenia :-)
k5Iwona napisał:
10-01-2009 15:11
Syn ważył 18 kg, wydaje mi się, że rzeczywiście dawka dla Twojej córki była trochę duża, tym bardziej, że na początku brał 250. Na razie do przedszkola chodzi i niestety nic nie powiedziałam,że choruje, łudzę się, że w Stanach wiedzą trochę więcej o tej chorobie, a tam się dzieci nie izoluje:))
k5maniulek napisał:
10-01-2009 16:40
Haniu, tylko że USA jest spoza UE i w związku z tym wszystko ląduje przez urząd celny i tego się obawiam :(

Niemcy to co innego. Moj tata sie wkurzyl, co prawda nie jest dermatologiem tylko ogólnym, ale wypisal mi receptę na gricin, przeslę koleżance ona ma blisko do Niemiec. Tylko nie wiem czy da się tam wykupic z polskiej recepty ... a nie mam innej możliwosci. Kamilka lamisilem nie będe karmic bo to słabe skutki daje ...
k5ewamarnik napisał:
10-01-2009 20:28
My mamy narazie spokuj ,ale czytając to co Iwona napisała to troszkę się załamałam .My mamy 3 badania na minusie ,słyszałam że to nie wraca jak się całkowicie wyleczy chyba że ma się ponowny kontakt z nosicielem .Ze stanów ja cały czas sprowadzałam lekarstwo i nie ma z tym najniejszego problemu pozatym masa ludzi sprowadza różne lekarstwa więc naprawdę o cło się nie marwcie ,chyba że ktoś potrzebuje ilość hurtową
k5Hania napisał:
10-01-2009 21:42
Maniulek!!!!!! Gryzeofulwina w Niemczech jest pod nazwą Griseo - CT, Gricin to maść, ale z Niemiec już została wycofana. Może lepiej niech tata Ci przepisze nazwę łacińską Griseofulvin i dawkę i ilość tabletek.

Mi Gryzeofulvinę przepisał lekarz z Niemiec. Potrzebowałam 50 tabletek po 250 mg. Ale tamtejszy lekarz z tego względu, że Ola ma 3 lata przepisał mi 100 tabletek po 125 mg.

Znajomi farmaceuci przed wyjazdem do Afryki wypisują sobie receptę na malarię i wykupują w Niemczech, bo tu w Pl tego nie ma. I nie mają żadnego problemu. O przesyłkę z USA nie masz sie co martwić - przyjdzie jako list, Iwona zamawiała w Stanach i doszło
k5maniulek napisał:
11-01-2009 09:57
ja przepraszam ale zdaje sie juz roztrzesiona jestem ze względu na to wszystko, bo maly ma nawrot, ja myslałam że to juz za nami a tu BUCH - znowu :(
k5maniulek napisał:
13-01-2009 22:36
no tak jak wcale nie moglam miec gryzeo tak teraz z TRZECH źródeł znajomi ślą !!

słuchajcie jak komus będzie potrzeba to niech da znać - podziele sie bo miejmy nadzieje tyle tego nie będzie małemu potrzeba :)
k5Hania napisał:
14-01-2009 08:41
Maniulek Gratulacje!!! W rzeczywistości to lekarstwo nie jest tak trudno sprowadzić, tyle że trzeba trochę czekać, ale za to jakie efekty są później.... :-)
Na prawdę warto poczekać. :-)
k5Iwona napisał:
14-01-2009 11:32
Witajcie, jestem po wizycie u doswiadczonego dermatologa i chyba znowu porażka...Przepisała nam maść z kwasem undecylenowym UNGUENTUM UNDECYLENICUM , mamy smarować przez miesiąc a jak nie zniknie to zaczniemy leczenie Orungalem. Co Wy na to?? Z tego co wyczytałam na forum żadne smarowidła nie pomagają... W necie wszędzie piszą, że przy takiej grzybicy maści to tylko jako leczenie wspomagajace, a nie główne. Na razie leczę gryzeo i tak sama płacę za wszystkie badania, więc szczerze to opinia lekarzy nie jest mi potrzebna, bo wiedzą tyle co ja, albo i mniej. Co byscie zrobiły na moim miejscu? Jestem ciekawa też co sądzicie o leczeniu naturalnym typu Paraprotex i inne???
k5Hania napisał:
14-01-2009 15:02
A co ta doktór powiedziała na gryzeofulwinę? Czy wie, że podajesz ją małemu? Tych środków, co napisałaś, nie znam ich, nie wiem co to jest.Znam tylko orungal. Ale gdyby moje dziecko to spotkało jeszcze raz, to w żadne smarowanie nie bawiłabym się - chyba bym tą doktór śmiechem zabiła - i znowu miesiąc czekać i łudzić się, że smarowanie pomoże - chyba sama nie wie co mówi (ta doktór). Nie jestem lekarzem, ale jestem matką dziecka, które miało grzybicę i powiem, że może ta doktór doświadczona jest, ale nie w leczeniu grzybicy. Ja bym poszukała lekarza, który zaleci gryzeofulwinę, ale w innych, mocniejszych dawkach.

A co z przedszkolem. Powiem, że gdyby Ola miała jeden włosek świecący, nadal posyłałabym ją do przedszkola, podając jej równocześnie leki - no bo w końcu ile można??

Iwonka, szczerze ci współczuję i mam ogromną nadzieję, że wam się szybko uda :)
k5Iwona napisał:
15-01-2009 09:25
Dziewczyny, pozytywna wiadomość, po niespełna 2-tygodniowym braniu gryzeo w dawce 375, synkowi świecą pojedyńcze włoski, po prostu poprawę było widać w oczach!!
Do przedszkola oczywiście chodził, wiem, że niemoralnie postąpiłam, ale takie życie...
Co do Pani dermatolog, to powiedziała,że nie należy podawać gryzeo, bo pierwsze leczenie skończył w maju, więc niedawno, a gryzeo jest toksyczna itd, itp...
k5Hania napisał:
15-01-2009 09:41
Skoro dla tej pani maj to niedawno, to ja życzę jej powodzenia. Po prostu gotuje się we mnie jak słyszę od lekarzy takie bzdury, czy oni kasę biorą za to, żeby dziecko jak najdłużej chodziło z grzybicą????? Iwonka gratuluje, na twoim miejscu zrobiłabym to samo.
k5magi napisał:
16-01-2009 09:38
Witajcie,
Chciałam się Was poradzic bo widzę że macie juz spore doswiadzcenei w leczeniu grzybicy. Na samym poczatku grudnia zauwazylam na glowie corci okragly placej z luszczaca sie skora. Cora ma 4 lata i duzo choruje (przedszkole). Pediatra stwierdzila ze to moze byc grzybica i przepisala nam elocom, jesli nei zejdzie mielismy isc do dermatologa i kazala nam zbadac kota. Oczywiscie eleocon nie pomogl i tylko stracilam czas, okazuje sie ze w ogole sie tym tego nie leczy. W koncu dostalam sie do dermatolog (znajoma mojego taty) ktora jest w ogole ordynatorem w szpitalu dermatologicznym w trojmiescie. Ona odrazu stwierdzila ze to grzybica drobnozarodnikowa i pewnie od kota. Zlecila badanie mykologiczne i potwierdzilo to jej diagnoze. W zwiazku z tym ze zmiana przez strate czau urosla i placek mial juz ok 4-5cm srednicy stwierdzila ze boi sie to leczyc sama mascia bo moze nie wystarczyc. W ogole stwierdzila ze to jest upierdliwe w leczeniu. Zapisala nam Lamisil w tabletkach, corka dostawala pol tabletki dziennie przez 28 dni a dodatkowo masc hascofungin do smarowania. Skora zaczela sie zluszczac i praktycznie jedna warstwa cala zeszla jej z tego placka. Powiedziala zeby najlepiej pesetka wyrwac wloski na okolo tej zmiany zeby nie infekowac pozostalych wlosow. Moja mala nie dala sobie nic wyrwac :-( wiec przycielam je nozyczkami poza obreb zmiany tak krociotko jak mi sie udalo. Wczoraj bylam na kontroli i stwierdzila ze jest duza poprawa, caly srodek tego placka wyglada dobrze ale pozostala jeszcze obrecz ktora nadal jest zaczerwieniona i zluszcza sie tam skora. Poczatkowo chciala przepisac jeszcze lamisil ale w koncu stwierdzila ze zrobimy inaczej. Srodek mam nadal smarowac juz tylko hascofunginem a na okolo Pigmentum Castelani i przyjsc za 2 tyg bo chce to obejrzec. Mam nadzieje ze przez te 2 tyg. uporamy sie z tym do konca, ale jak czytam o tych nawrotach to jestem zalamana. W sobote ode do weta z kotem bo mam wrazenie ze leczenie ktore mu przepisano nie jest wystarczajace. Chce zeby przepisali mu Orungal a nie same plyny do psikania. Teraz zaluje ze wczesniej nie dowiedzialam sie o gryzeo, skoro tak dobrze dziala. Mam nadzieje ze po tym Lamisilu nic malej nie bedzie i juz nie bedzi emusiala go wiecej brac :-(
k5ewamarnik napisał:
16-01-2009 10:39
Czytajac komentarze troche sie załamałam ,podobno wyleczona do końca grzybica nie powinna powrócić .Iwona tobie szczególnie wspołczuje ,bo forum zaczelo sie od nas.U mojego syna terz badania wychodziły na - ,wtedy bylam najszczęśliwszą osobą na świecie ale jak pisałam znalazł sie jeszcze jeden włosek i wszystko od początku.Teraz jesteśmy po trzech badaniach minusowych w odstępach dwutygodniowych,jest dobrze ale za jakiś czas sama pójde na kontrole.
k5ewamarnik napisał:
16-01-2009 10:41
Magi z mojego doswiadczenia ,małe są szanse że tym wyleczysz dziecko .
k5Iwona napisał:
16-01-2009 11:55
Magi, ja trzy miesiące leczyłam syna lamisilem i nic, po gryzeo,w ciągu 1,5 tygodnia wyraźna poprawa, teraz wróciło, ale już po 2 tygodniach włosy w ogóle nie świecą w lampie wooda. Dla mnie to najlepszy wyznacznik+ oczywiście badanie mykologiczne. Taką lampę można kupić na allegro, są to lampy do testowania banknotów ze światłem UV, kosztują ok.50-60zł. Nie daj się na tylko smarowanie, bo to guzik pomoże, takie jest moje zdanie. Podobno te grzyby mutują i się po prostu uodparniają na leki i jak kiedyś lamisil jako tako działał tak teraz może się okazać, że grzybki sie na niego uodporniły!
k5magi napisał:
16-01-2009 13:41
Dzieki dziewczyny za odpowiedz. Jutro do weta zabiore dziecko, moze bedzie mial ta lampe to obejrzymy i kota i corę pod nią. Tylko u nas po miesiącu leczenia lamisilem jest bardzo duża poprawa. Może powinnam była pociagnac tą krację lamisilem, boje sie tylko o tą watrobe z tego co piszecie. No nic, bede smarowac ten tydzien tym rozowym plynem i zobacze czy sie poprawia. Jesli po tygodniu zobacze poprawe to po 2 tyg pojde do kontroli. Jesli sie pogorszy lub w ogole nie poprawi to pojde szybciej do kontroli i wezmiemy dalej leki doustne. Oreintujecie sie ile czasu mozna podawac lamisil 4 letniemu dziecku?
k5magi napisał:
16-01-2009 14:09
Dziewczyny, napiszcie mi proszę czy podcza sleczenia wzmacnialyście odporność dzieci? Jeśli tak to czym? Moja mała bardzo choruje w przedszkolu i przez to łapie wszystko. Chciałabym ją wzmocnić, musze pogadać z pediatrą.
k5ewamarnik napisał:
17-01-2009 13:33
Ja na odporność nic nie dawałam.To ze choruje często w przedszkolu w tym wieku to normalne.Wszystkie leki przeciw grzybiczne kumulują się w organizmie i jeszcze po odstawieniu działaja,więc jesli Lamisil u was dobrze podziałal to bym nie panikowała i zrobiła próby wątrobowe u dziecka czy wszystko jest O.K ,w działaniach ubocznych Lamisilu jest wzmianka że szkodzi na wątrobę i że takie badania są potrzebne, pierwszym objawem są jasne stolce u mojego syna takie zaobserwowalam i natychmiast ten lek odstawilam .
k5magi napisał:
17-01-2009 16:19
Dlatego na razie nie podaję dalej Lamisilu tylko spróbuję dokończyć kurację tym płynem Platinum Castelani czy jakoś tak. Z kotką dziś byłam u kolejnego weta i dostałam ketokonazol dla niej. Od dziś dostaje i mam nadzieję że to załatwi problem u kotki.
k5ewamarnik napisał:
17-01-2009 17:22
Ja tez to dawałam kotce swojej i mało się nie przekręciła po czterech dniach strasznie wymiotowała i potem pięć dni nic nie jadła juz mielismy z nią jechać do weta ale się polepszyło ,potem podawałam jej gryzeofulwinę i było wszystko dobrze. Tym płynem ja też smarowałam ,efekt wydawał mi sie znikomy .
k5Hania napisał:
18-01-2009 15:09
Witaj Magi. Ze swego doświadczenia wiem, że samo smarowanie pomaga jak umarłemu kadzidło. My grzybicę leczyłyśmy od września do teraz. Na samym początku pierwsza doktór u której byśmy, wręcz zapewniała nas, że samo smarowanie pomoże. Przez 4 tyg smarowałyśmy pigmentum castellani i travogenem i ta doktór tak na swoje oko zobaczyła, że jest ok - przejścia z tym tak zwanym lekarzem opisywałam wyżej. Dopiero u weterynarza pierwszy raz to zbadaliśmy pod lampą i grzyb świecił!!!!

Też stosowałyśmy Lamisil przez 4 tygodnie i też była bardzo duża poprawa. W jednym miejscu grzyb świecił bardzo słabiutko, a w drugim świecił jeden włosek. Kolejna doktór u której już teraz jesteśmy, zaproponowała, by ze względu na rezultaty pociągnąć jeszcze tym Lamisilem dwa tyg., ale myśmy się na to nie zgodzili, bo mogliśmy już zacząć podawać najpewniejszy lek - gryzeofulwinę. Troszeczkę była temu niechętna, bo się bała, ponieważ ten lek jest wycofany, ale mysmy postawili na swoim, że bierzemy to na własną odpowiedzialność, a ona niech tylko nadzoruje podawanie leku- i się zgodziła. Lamisil u dzieci najdłużej można stosować 6 - 8 tyg., podobnie jest z gryzeofulwiną, ale zapewniam cię, że po gryzeofulwinie po 4-5 tygodniach grzyba się pozbędziesz.

Co do wyrywania pęsetom, wg słów naszej doktór nie ma takiej potrzeby. Tylko należy obciąć włosy jak najkrócej (naszej córce obcięliśmy włosy "na pazia"), chodzi o to aby włosy się po tym grzybie nie majtały i nie przenosiły na dalsze części głowy.

Co do kota. Jak długo go macie? Bo my tez mamy kota, ale nasz kot został wykluczony z kręgu podejrzeń przez kociego dermatologa, ponieważ mamy kota 4 lata, czyli dłużej niż dziecko i nie wychodzi na dwór. Więc gdyby nasz kot był nosicielem to ja bym zachorowała będąc w ciąży, albo Ola po urodzeniu - czyli wtedy, kiedy byłyśmy na to mało odporne, a nam nic nie było. Tylko okazało się, że nasz kot ma alergię na drób, dlatego jest na diecie bezdrobiowej. Moje dziecko przywiozło grzyba z wakacji od wsiowych kotów, była po antybiotykach i miała kontakt z tymi kotami.

Co do odporności. Mojej Oli na wzmocnienie odporności podaję Iskial tj. olej z wątroby rekina, multisanostol, citrosept- takie kropelki i actimel. Teraz tydzień pochodziła do przedszkola i teraz coś ją bierze, więc pewnie jutro nie pójdzie.

Co do gryzeofulwiny to jest bardzo skuteczny lek, a skutki uboczne są dokładnie takie same jak przy podawaniu Lamisilu. Pogadaj na ten temat ze swoją doktór, jeśli jesteś zdecydowana podać lek dziecku to jej to bez wahania powiedz. Powiem tak: wyleczyć grzybicę środkami dostępnymi w Polsce jest bardzo ciężko, a nawet w niektórych przypadkach wręcz niemożliwe.
k5magi napisał:
21-01-2009 15:52
no tak ale nawet gdyby to nie mam tego leku a przecież w Polsce go nie kupię :-/ Musze powiedzieć że jest duża poprawa po tym różowym płynie, wszystko prawie zeszło a smaruję dopiero kilka dni... jak pójdę na kontrolę to poproszę o kolejne badanie aby to potwierdzić. Może jestem naiwna ale wierze ze bedzie dobrze.
k5magi napisał:
02-02-2009 07:29
Jutro ide na kontrolę, wszystko wygląda super! Mam nadzieję że to koniec!
k5dotkaa napisał:
02-02-2009 19:25
hej dziewczyny nie bylo mnie tu ze 2 miesiace.Jak juz wam wczesniej pisalam ze dla mojego syna tu w Anglii pobierala kobietka próbkę z glowy i kazala sie zglosic na wynik za kilka tygodni.Co mnie wkurzylo na maksa ze maz dzwonil do nich i sie okazalo ze lekarka pobrala za malo to cos z główki i nie mogli nic stwierdzic.Gdybysmy nie zadzwonili to moglibysmy pewnie czekac tak w nieskonczonosc tacy sa tu lekarze konowaly prawdziwe.pocieszajace jest to ze 11 lutego lece z dziecmi do Polski i natychmiast ide z dzieckiem do dermatologa.Ostatnio syn sie skarzy ze go to sfędzi i zaczyna to drapac.Wloski w tym miejscu są krótsze.Ta plama na glowie ma kolor taki biały.okropnie to wyglada.A jaki kolor jest u was?
k5Hania napisał:
04-02-2009 09:39
Witaj Dotkaa. U mojej córki na samym początku, kiedy nie wiedziałam, co to jest, również była to biała plama, wręcz biała skorupa bez włosów. A gdzieniegdzie robiły się na tym małe ranki, z których tak bardzo leciutko sączyła się krew z ropą, ponieważ córkę to swędziało gdy się spociła i to drapała.

Rzeczywiście tamtejsi lekarze to straszne konowały, skoro nie potrafią zrobić prostego badania mikroskopijnego, by stwierdzić, czy to na pewno grzybica. Współczuję Ci strasznie. Ja w ich łapska nie oddałabym nawet mojego kota.

My mamy dwa badania na minus, za tydzień robimy ostatnie. A po grzybie nie ma już ani śladu, miejsce to pięknie zarasta włosami, natomiast to drugie miejsce, na którym był przerzut jest całe zarośnięte włosami, że bardzo trudno stwierdzić, gdzie to było. :))))
k5magi napisał:
05-02-2009 07:33
My po kontroli, lekarka była w szoku że tak łądnie wszystko sie zagoiło. Zniknęło zaczerwienienie, włoski odrastają.
Haniu, ile razy trzeba zrobic badanie? i co ile sie je powtarza? Ja mam teraz tylko profilaktycznie na noc przesmarowac cienko hascofunginem. Za miesiac mam zrobic badanie mykologiczne.
k5Hania napisał:
05-02-2009 12:59
Jeśli badanie mykologiczne wykazało brak grzybów, to na prawdę serdecznie ci gratuluje, bo prawie niemożliwe jest by pozbyć się grzyba samym smarowaniem. My tak próbowałyśmy i się nie udało,a w dodatku były przerzuty, natomiast lekarz po prostu obejrzał i powiedział, że jest wszystko już w porządku, nie zlecił żadnych badań, a ja żyłam w błogiej nieświadomości.

Badania mykologiczne robi się trzykrotnie (tak nam powiedziała doktór z Międzylesia, która się już nami zajęła). Czyli jeśli jedno badanie już masz na minus, musisz je powtórzyć jeszcze dwa razy w odstępach dwutygodniowych. Jeśli wyniki wszystkich będą ujemne, to już jest po sprawie. My jesteśmy po dwóch i oba są na minus, za tydzień mamy ostatnie badanie.
k5magi napisał:
09-02-2009 10:24
Haniu, źle mnie zrozumiałaś. Moja córa cały grudzien jechała na lamisilu, mam na myśli tabletki. Brała je 4 tygodnie, po nim była bardzo duża poprawa. I dopiero po tej kuracji lekarka zdecydowała się dokończyć leczenie tylko smarowaniem miejscowym. Więc po miesiącu brania doustengo lamisilu i smarowania hascofunginem prze 2-3 tyg smarowałam juz tylko hascofunginem i Platinum Castelani. Musze przysnac że ten płyn Castelani też zadziałał bardzo dobrze. Jeszcze nei robiłam badania mykologicznego, mam je zrobić za 3 tyg. A do tej pory smarować jeszcze hascofunginem. Po jakim czasie odstawienia masci można zrobić badanie aby wynik był wiarygodny? Zapomniałam spytać ile musze odczekać.
k5Hania napisał:
09-02-2009 17:26
My też 4 tyg. leczyłyśmy Lamisilem i też była bardzo duża poprawa, lekarz chciał jeszcze tym leczyć 2 tygodnie, ale nie zgodziliśmy się, bo nie mieliśmy pewności, że to pomoże i podaliśmy gryzeofulwinę. Na jakiej podstawie lekarz stwierdził, że jest już dobrze? Zlecił wam badania? Jeśli nawet grzybnia była widziana w badaniu po leczeniu Lamisilem i dobiłaś dziadostwo samym smarowaniem, to i tak gratuluje, ponieważ bardzo trudno jest wyleczyć grzybicę samy smarowaniem. Wiem, że grzybice leczy się farmakologicznie przez podanie leków doustnych, a samo smarowanie jest tylko środkiem wspomagającym leczenie, a nigdy samym głównym środkiem.

Przed badaniem mykologicznym przez tydzień niczym nie możesz smarować. Pozdrawiam

My jutro robimy trzecie, ostatnie badanie.
k5magi napisał:
09-02-2009 18:10
Haniu, zycze zeby wynik byl dobry!!
Po 4 tygodniach bylo widac tylko takie zaczerwienienie wokol tego placka na ktorym zluszczala sie skora. To zaczerwienie wokol mialam smarowac wlasnie Castelani, a srodek gdzie skora byla juz gladziudka tylko hascofunginem. Bede sie lekko denerwowac az nie zrobie tych badan. Ale narazie wyglada to dobrze.
k5Hania napisał:
14-02-2009 13:17
My już mamy grzybicę za sobą :))) Trzecie badanie mamy na minus. :))))) Po czterech miesiącach leczenia, udało nam się :))) Iwona jeszcze raz dziękują za gryzeofulwinę. Gdyby jeszcze raz nam by się przypałętało to choróbsko, nie zawaham się jej podać. Na wszelki wypadek mamy mały zapasik w domu. Ale mam nadzieję, że już się nam nigdy nie będzie trzeba jej podać :))))))) Pozdrawiam was mocno!! Trzymajcie się!!!
k5nicole napisał:
03-04-2009 09:55
Witam!
Nie wiem czy wątek jeszcze któraś z Was czyta, ale... zaryzykuje:) Czy Wy też zaraziłyście się od dzieci a może na odwrót? I co sądzicie o maści Travogen?
k5Iwona napisał:
06-04-2009 22:19
Hej, jeszcze z przyzwyczajenia tu zaglądam, mam nadzieję, że już zawsze tylko jako gość. Też zaraziłam się, ale miałam dwie małe plamki na plecach i szybko się wyleczyłam Lamisilatem, co do maści, o którą pytasz, to już nie pamiętam, tyle ich przerabiałam...
k5Hania napisał:
06-04-2009 22:51
Hej, ja i mąż również się zaraziliśmy, wyskoczyły nam dwie małe, swędzące trochę plamki na nogach. Szybko to wyleczyliśmy smarując dwa razy dziennie m.in Travogenem, i zakrywając to miejsce opatrunkiem jałowym żeby się nie roznosiło. Travogenem to szybko się wyleczyło, niestety na grzybicę skóry głowy u mojego dziecka sam pigmentum castellani i travogen nie pomógł.


My po leczeniu gryzeofulwiną i oczywiście wcześniej lamisilem mamy podniesiony mocno AST, natomiast ALT mamy w normie. Po skończeniu leczenia AST był 50, a norma jest 31, po dwóch miesiącach spadło nam do 45 i w dalszym ciągu Ola bierze sylimarol i powtórne badanie za kolejne dwa miesiące.A jak u was z tym było?
k5nicole napisał:
06-04-2009 23:05
Na razie ja się zaraziłam od naszego kotka i z wielkim niepokojem obserwuję dziecko , bo wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu kiedy u niego też się wykluje. Lekarka zapisując mi maść powiedziała, że kiedy już zaczyna się smarować to grzybek się nie roznosi. Czy mimo to zakrywać opatrunkiem? Czy warto szybko włączyć kurację lamisilem czy czekać na efekty smarowania? Czy w jakiś sposób odkażałyście mieszkanie? Za podpowiedzi byłabym wdzięczna:)
k5Hania napisał:
08-04-2009 13:41
Koniecznie zalepiaj to miejsce opatrunkiem, maść na to pomoże. Obserwuj dziecko w szczególności głowę, jeśli grzybica się tam pojawi, to będzie to bardzo trudne do wyleczenia, my leczyłyśmy grzybicę głowy 4 miesiące. Z kotem idź jak najszybciej do wetterynarza i najlepiej odseparuj dziecko od kota do czasu aż nie pójdziesz z kotem do lekarza. Weterynarz powie ci jak leczyć kota i nie będziesz musiała oddawać nigdzie zwierzaka. Co do odkażania mieszkania - czegoś takiego się nie robi, bo jest to niemożliwe - grzyby są wszędzie. Jak leczono dzieci na grzybicę w szpitalach nie praktykowano czegoś takiego - info od naszej doktór.
k5nicole napisał:
08-04-2009 14:43
Kot teoretycznie jest przeleczony (2,5miesiąca), ale teraz już niczego nie jestem pewna. Wydaje mi się, że grzyb jest w całym mieszkaniu:( Dostaję obsesji i jak tylko widzę jakąś plamkę od razu ją zasmarowuję maścią. Dziecko dwa razy dziennie oglądam i strasznie się boję. Wasze opisy walki z tym paskudztwem są koszmarne. Już mi się to śni po nocach:(
k5Hania napisał:
09-04-2009 15:35
No to nie martw się, bo pewnie jest wszystko w porządku, skoro kot jest już wyleczony. Nie jest regułą, że każde dziecko musi się zarazić grzybicą. Grzybicą, my i nasze dzieci, zarażamy się wtedy, gdy tracimy odporność i niekoniecznie musi to być od kota.
k5mtv napisał:
28-09-2009 13:19
Ja też mam podobny problem z dzieckiem i ponieważ jest to jedyne miejsce w necie, gdzie znalazłem informację na ten temat, to dopisuję swoją historię, może się komuś przyda.
Z tydzień po powrocie z wakacji mojemu 7-letniemu dziecku pojawił się na głowie okrągły łysy placek wielkości 50 groszówki. Po obejrzeniu zmiany pod silną lupą okazało się, że włosy są ułamane tuż nad skórą 1-3 mm. Widziałem też szare powłoki wokół nasady włosów, ale w pierwszej chwili sądziłem, że to kawałki waty, którą oczyszczaliśmy to miejsce. Później okazało się, że te szare otoczki przy nasadzie włosów to objaw grzyba.
Nie dało się od razu dostać do lekarza, trafiliśmy trzy dniu później do dermatologa, który wysłał nas na badanie mykologiczne i dał Lamisil w tabletkach + travogen do smarowania. Mówił, że kontrola po trzech tygodniach i mówił o około 6 tygodniach leczenia. Powiedział też, że po trzech dniach brania Lamisilu nie jest to już tak bardzo zaraźliwe i nie ma przeszkód, żeby dziecko chodziło do szkoły. Wyniki posiewu grzyba mają być po 2 tyg,
Minęło 10 dni leczenia i nie ma żadnych symptomów poprawy. Wręcz zmiany rozszerzyły się. W świetle lampy UV (tester banknotów) świecą już nie tylko te miejsca, które na początku, ale także wiele pojedynczych punktów na tej samej okolicy głowy. Miejsca te oglądane przez lupę wyglądają tak samo jak pierwotne ognisko.
Lekarz męczony przez telefon mówi, że wszystko ok. i tak ma być. Teraz zaczął mówić, że to pół roku może potrwać. Poszukałem w necie opracowań na ten temat i opinia, ze lamisil nie jest skuteczny na grzyby Microsporum się często powtarza. A opis leczenia przy użyciu Lamisilu, który znalazłem tu jest nieciekawy:
http://cat.inist.fr/?aModele=afficheN&cpsidt=1136954
O ile czegoś nie pokręciłem, to piszą, że do wyleczenia Lamisilem potrzeba podwójnej dawki i tak leczenie trwa 8-16 tygodni, a z 12 dzieci wyleczyło się troje.
Zamówiłem już Gryzeofulwinę z apteki goldpharma, ale jeśli ktoś z Was ma do odstąpienia to chętnie odkupię nie czekając na przesyłkę (Warszawa).
k5ewamarnik napisał:
30-09-2009 21:21
Podaj namiary ,mam lekarstwo o które pytasz
k5mtv napisał:
01-10-2009 17:19
Dzięki za propozycję, dziś dotarła przesyłka z goldpharmy (szło tydzień).
Teraz poszukuję namiarów na lekarza, o którym wiadomo, że podejmuje się prowadzenia leczenia tym lekiem. (Wspominana wyżej dr. Łukomska jest aktualnie na urlopie).
Mój email to kontakt.mtv@gmail.com
k5ewamarnik napisał:
01-10-2009 21:08
Przychodnia ul Szlenkierów na Woli
k5Hania napisał:
27-10-2009 13:52
Polecam też szpital w Międzylesiu a dokładniej przychodnia przy szpitalu. Tam jest dermatolog dziecięcy dr Aldona Uzarowicz, leczyła kiedyś dzieci gryzeofulwiną w szpitalu na Lesznie, gdy ten lek był jeszcze dostępny w Polsce. Nam bardzo pomogła. W razie czego mam jeszcze gryzeofulwinę do odstąpienia sprowadzoną z Niemiec.
k5doro33 napisał:
04-01-2010 21:26
Witajcie,czy ktoś z Was może się pochwalić skutecznym zwalczeniem tej grzybicy? Jeżeli tak to czym? Będę wdzięczna za odpowiedź.
k5ewamarnik napisał:
04-01-2010 23:38
witam .Jedyny skuteczny środek został tu opisany.
k5mtv napisał:
12-02-2010 11:07
Ja swoją córkę skutecznie wyleczyłem gryzeofulwiną. Lamisil to była tylko strata czasu, pieniędzy i zdrowia dziecka.
k5mtv napisał:
24-02-2010 23:15
żeby zwiększyć dostępność informacji na temat leczenia tej choroby wrzuciłem skrót informacji pod adresem:
http://sites.google.com/site/tineacapitis/
k5mtv napisał:
24-02-2010 23:17
http://sites.google.com/site/tineacapitis/
k5renatag napisał:
24-02-2010 23:35
Witam

Niestety moje dzieci również mają tego "grzybka" 3 i 5 lat. Od sylwestra leczę starsza córkę. Mam w domu gryzeo ale nie mam lekarza, który podjąłby się leczenia. Na razie proponują 5latce-18kg 125mg/dobę. Z tego co piszecie to dużo za mało. Boje się sama decydować. Może któraś z Was zna lekarza w Krakowie, który podejmie się leczenia?

pozdrawiam
Renata
k5sylwuniadd napisał:
02-04-2010 11:42
witam leczylam u corki grzybice skory glowy gryeo goldpharmy zostaly mi jeszcze tabletki jesli ktos jest zainteresowany prosze o maila sylwuniadd@gmail.com
k5olo2010 napisał:
26-01-2011 08:08
miałam ogromne problemy na głowie. W internecie znalazłam informację o kosmetykach probiotycznych. Na blogu pdhsobieraj.blog.interia.pl był kontakt do ludzi zajmujących się produktami. Opisałam problem mailem. Bardzo szybko odpowiedzieli, dobrali odpowiednie preparaty i wysłali do mnie.
Cena jest przystępna, ale najważniejsze TO DZIAŁA!!!!

Kontakt z redakcją | Reklama | Nota prawna | Komentarze | Polityka Cookies
Copyright 2007-2008 e-zdrowie.info. All rights reserved.